- Obawy rynku są uzasadnione - ocenił w rozmowie z Agencją Bloomberga Piotr Raciborski, analityk w brokerze Wood & Co. - Inwestorzy mogą obawiać się, że jakiekolwiek kluczowe decyzje biznesowe mogą zostać zamrożone w obliczu konfliktu rodzinnego - nawet przed jakąkolwiek sukcesją - dodał. Raciborski uważa, że inwestorzy teraz chcą wiedzieć, czy Zygmunt Solorz-Żak jest w dobrym stanie zdrowotnym, aby mógł nadzorować swoje spółki.
Natomiast Marcin Nowak, analityk Ipopema Securities SA powiedział, że gdyby Justyna Kulka, żona miliardera, przejęła biznesowe imperium Solorza, zamiast jego dzieci, to zwiększyłoby szanse na istotne zmiany w strategii grupy, w tym na potencjalne dezinwestycje.
Rzecznik prasowy Polsatu, Tomasz Matwiejczuk, powiadomił Agencję Bloomberga, że Cyfrowy Polsat funkcjonuje normalnie. Odmówił jednak komentarza w sprawie listu dzieci Solorza, którego treść opublikowała wcześniej "Gazeta Wyborcza".
W czwartek 26 września po godz. 20 akcje Cyfrowego Polsatu spadały o ok. 7,60 proc. do poziomu ok. 12,76 zł. Tymczasem w ciągu ostatnich 52 tygodni akcje spółki kontrolowanej przez miliardera Zygmunta Solorza-Żaka wahały się między 9,656 zł a 15,10 zł. Spadki na giełdzie Cyfrowego Polsatu nastąpiły po ujawnieniu treści maila, którego Solorz miał wysłać do pracowników grupy. Przekazał w nim, że w najbliższych tygodniach usunie swoje dzieci - Tobiasa Solorza, Piotra Żaka i Aleksandrę Żak - z władz spółek - podaje "Press".
Wiadomość Zygmunta Solorza-Żaka ma być odpowiedzią na dokument, w którym dzieci Solorza przestrzegają szefów Cyfrowego Polsatu, Telewizji Polsat, Polkomtela i Netii, aby kadra menadżerska "ostrożnie przyjmowała polecenia" od osób, których niedawno nabyte uprawnienia mogą budzić wątpliwości. "Mail jest de facto ostrzeżeniem przed próbą przejęcia biznesu Solorza przez osoby - według jego dzieci - nieuprawnione, które mogą temu biznesowi zaszkodzić i uwikłać go politycznie" - pisze "Gazeta Wyborcza", która cytuje wspomniany dokument.