Ach, ta uporczywa inflacja. "Mamy zaległości". A co ze stopami? Jest optymistyczna prognoza

Inflacja we wrześniu wyniosła 4,9 proc. - Z taką sytuacją pewnie będziemy mieli do czynienia jeszcze w najbliższym czasie - skomentował w rozmowie z Next.gazeta.pl główny ekonomista ING Rafał Benecki. Eksperta zapytaliśmy również o obniżki stóp procentowych. - Są argumenty za i przeciw - powiedział.
Prezes NBP Adam Glapiński
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Inflacja we wrześniu wyniosła 4,9 proc. rok do roku (w sierpniu było to 4,3 proc.) - podał w poniedziałek GUS w tzw. szybkim szacunku. Główny ekonomista ING Rafał Benecki zwrócił uwagę na parę czynników stojących za wzrostem inflacji.

- W tej chwili porównujemy się do niskich cen z 2023 r., więc trudno uzyskać takie spadki, jak w ubiegłym roku. Dlatego rośnie tzw. roczny wskaźnik inflacji cen żywności. Dodatkowo cały czas wracają wyższe ceny, które były zamrożone w czasie szoku energetycznego. Chodzi o ceny gazu i prądu, które skoczyły w lipcu, a we wrześniu nieznacznie wzrosły również inne koszty utrzymania mieszkania - powiedział w rozmowie z Next.gazeta.pl.

Zobacz wideo Kiedy ożywienie na rynku pracy? "Możemy się spodziewać małego boomu rekrutacyjnego"

Uporczywa inflacja bazowa. "Będą na nią działały koszty pracy"

Według szacunków ING inflacja bazowa wzrosła we wrześniu do poziomu 4,2 proc. rok do roku (w sierpniu było to 3,7 proc.). - Widać nienaturalne spadki cen z września 2023 r. W okresie przedwyborczym spadły ceny leków i energii. Porównujemy się do cudownego spadku cen z zeszłego roku. Teraz mamy sytuację odwrotną - rozpoczyna się sezon szkolny, akademicki, szkoleniowy i kursowy. Podwyżka płac w sektorze publicznym przekłada się na płace i ceny m.in. prywatnych szkół, szkoleń i kursów językowych - zauważył nasz rozmówca. - To wszystko powoduje, że inflacja wzrosła do prawie 5 proc. Z taką sytuacją pewnie będziemy mieli do czynienia jeszcze w najbliższym czasie - dodał.

Co nas czeka w przyszłym roku? Główny ekonomista ING Rafał Benecki wyjaśnił, że druga fala podwyżek cen prądu i gazu może zadecydować o tym, jak bardzo zbliżymy się do inflacji na poziomie 6 proc. w marcu 2025 r. - Mamy sygnały z rządu, że ceny mogą zostać utrzymane na niezmienionym poziomie. Zakładamy, że w marcu inflacja nie przekroczy 6 proc., a od tego momentu zacznie ponownie spadać - zaznaczył.

W ocenie ekonomisty inflacja bazowa w drugiej połowie 2024 r. i na początku przyszłego roku może pozostać podwyższona. - Cały czas będą na nią działały koszty pracy, które w 2024 r. bardzo mocno wzrosły - wyjaśnił. Podkreślił również, że w drugiej połowie 2025 r. inflacja bazowa może zacząć spadać.

Co ze stopami procentowymi w Polsce?

Zapytaliśmy głównego ekonomistę ING o kwestię stóp procentowych. - Mamy trochę zaległości w walce z inflacją. Zakładamy, że obniżki stóp w Polsce będą opóźnione, a najwcześniej może to nastąpić w drugim kwartale 2025 r., ewentualnie trochę wcześniej - powiedział Rafał Benecki. - Argumentem za obniżką będą nowe projekcje NBP, zgodnie z którymi na koniec 2025 r. możemy wrócić do przedziału celu inflacyjnego, a w 2026 r. możemy osiągnąć cel - wyjaśnił. Dodał również, że koszty pracy w ostatnich latach "ponadprzeciętnie szybko rosły" i "płacimy za to wysoką, uporczywą inflacją i wyższymi stopami procentowymi".

Jakich obniżek stóp możemy się spodziewać? - Optymistycznie zakładamy obniżki stóp procentowych na poziomie 100 punktów bazowych. Są argumenty za i przeciw. Widzimy, że inflacja na świecie, poza Polską, spada dosyć szybko, a ceny surowców utrzymują się na dosyć niskim poziomie. Globalna dezinflacja nam bardzo pomaga, ale krajowe czynniki mają przeciwne działanie - tłumaczył nam główny ekonomista ING Rafał Benecki.

Więcej o: