Aż siedem z ośmiu zarzutów, które usłyszał we wtorek Zbigniew Jagiełło (zgodził się na podanie imienia i nazwiska) dotyczą nadużycia zaufania przy zawieraniu w imieniu PKO BP S.A. umów o pracę oraz porozumień o rozwiązaniu umów o pracę z ustalonymi siedmioma pracownikami banku.
Byłego prezesa PKO BP podejrzewa się, że przyznawał nieznajdujące uzasadnienia ekonomicznego ani prawnego, odprawy i inne świadczenia pieniężne, czym wyrządził szkodę majątkową w mieniu PKO BP na 3,2 mln złotych.
Natomiast ósmy zarzut postawiony przez Prokuraturę Regionalną w Lublinie dotyczy "zaniechania w okresie od września 2016 r. do czerwca 2017 r. podjęcia działań zmierzających do wyegzekwowania realizacji urlopów wypoczynkowych przez 7 Członków Zarządu PKO BP S.A. oraz swojego własnego urlopu przed rozwiązaniem stosunków pracy" - podaje Prokuratura w komunikacie.
Z powodu niewykorzystanego urlopu wypoczynkowego PKO BP musiało wypłacić ekwiwalenty pieniężne w wysokości 1,7 mln zł - z czego aż 756 tys. zł wypłacano samemu prezesowi. Odpowiadało to 70 dniom niewykorzystanego urlopu.
"Przesłuchany w charakterze podejrzanego Zbigniew Jagiełło nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Początkowo skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień, zaś w czerwcu 2024 r. złożył wyjaśnienia, w których treści, co do zasady powielił stanowisko przedstawione przez PKO BP SA w odpowiedzi na zastrzeżenia pokontrolne NIK" - informuje Prokuratura w Lublinie.
Zastosowano wobec byłego prezesa PKO BP poręczenie majątkowe w wysokości 500 tys. zł oraz zabezpieczono "na poczet obowiązku naprawienia szkody w łącznej kwocie 4 921 144 zł i grożącej podejrzanemu kary grzywny w kwocie 500 000 zł poprzez ustanowienie hipotek przymusowych na trzech jego nieruchomościach". Obrońca byłego prezesa PKO złożył zażalenie na to postanowienie, ale Sąd utrzymał je w mocy.
"Przestępstwa zarzucone aktem oskarżenia z pkt 1-7 zagrożone są karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności, a przestępstwo z pkt 8 karą od roku do 10 lat pozbawienia wolności" - podkreślono w komunikacie.
Zbigniew Jagiełło już w lutym wydał oświadczenie, w którym skomentował ciążące na nim zarzuty i zgodził się na podawanie jego pełnego imienia i nazwisko. Oświadczenie, które przesłał "Rzeczpospolitej" publikujemy poniżej:
"Od kilku lat różne 'służby PiS' szukały na mnie haków, zgodnie ze stalinowską zasadą dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie.
W końcu, w dniu 19 stycznia 2024 Prokuratura Regionalna w Lublinie, po ponad 4 latach śledztwa wydała postanowienie o przedstawieniu mi kuriozalnego zarzutu, że nie dbałem należycie o interesy majątkowe banku i przyznałem, wg Prokuratora nieuzasadnione, dodatkowe wynagrodzenie podczas rozwiązywania umów o pracę za porozumieniem stron dla 8 pracowników banku w latach 2011–2017.
Oskarża mnie również o wypłacenie tym i innym pracownikom ekwiwalentu za nie wykorzystane urlopy!
Wg Prokuratury Regionalnej w Lublinie to przestępstwo z art. 296 par. 3 k.k. (wyrządzenie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach).
Zakładam, że w innych postępowaniach w sprawie działania na szkodę banku, jakie prowadziła/prowadzi ta Prokuratura, nie znaleziono na mnie innego 'haka', stąd ten kuriozalny zarzut, który w całości odrzucam i będę bronił mojego dobrego imienia oraz reputacji PKO Banku Polskiego".