Jest akt oskarżenia przeciwko byłemu szefowi banku PKO BP. Prawie 5 mln zł zabezpieczenia majątkowego

Prokuratura Regionalna w Lublinie skierowała do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia przeciwko Zbigniewowi Jagielle. Zarzucono mu popełnienie ośmiu przestępstw. Mężczyzna podczas pierwszego przesłuchania nie przyznał się do winy.
Zbigniew Jagiełło (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Aż siedem z ośmiu zarzutów, które usłyszał we wtorek Zbigniew Jagiełło (zgodził się na podanie imienia i nazwiska) dotyczą nadużycia zaufania przy zawieraniu w imieniu PKO BP S.A. umów o pracę oraz porozumień o rozwiązaniu umów o pracę z ustalonymi siedmioma pracownikami banku.

Zobacz wideo Co się dzieje na rynku pracy? "Obawa bezrobocia jest jednym z największych lęków w Polsce"

Jest akt oskarżenia przeciwko byłemu prezesowi banku PKO BP

Byłego prezesa PKO BP podejrzewa się, że przyznawał nieznajdujące uzasadnienia ekonomicznego ani prawnego, odprawy i inne świadczenia pieniężne, czym wyrządził szkodę majątkową w mieniu PKO BP na 3,2 mln złotych.

Natomiast ósmy zarzut postawiony przez Prokuraturę Regionalną w Lublinie dotyczy "zaniechania w okresie od września 2016 r. do czerwca 2017 r. podjęcia działań zmierzających do wyegzekwowania realizacji urlopów wypoczynkowych przez 7 Członków Zarządu PKO BP S.A. oraz swojego własnego urlopu przed rozwiązaniem stosunków pracy" - podaje Prokuratura w komunikacie.  

Z powodu niewykorzystanego urlopu wypoczynkowego PKO BP musiało wypłacić ekwiwalenty pieniężne w wysokości 1,7 mln zł - z czego aż 756 tys. zł wypłacano samemu prezesowi. Odpowiadało to 70 dniom niewykorzystanego urlopu. 

Zbigniew Jagiełło nie przyznał się do winy. Wielkie zabezpieczenie majątkowe 

"Przesłuchany w charakterze podejrzanego Zbigniew Jagiełło nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Początkowo skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień, zaś w czerwcu 2024 r. złożył wyjaśnienia, w których treści, co do zasady powielił stanowisko przedstawione przez PKO BP SA w odpowiedzi na zastrzeżenia pokontrolne NIK" - informuje Prokuratura w Lublinie. 

Zastosowano wobec byłego prezesa PKO BP poręczenie majątkowe w wysokości 500 tys. zł oraz zabezpieczono "na poczet obowiązku naprawienia szkody w łącznej kwocie 4 921 144 zł i grożącej podejrzanemu kary grzywny w kwocie 500 000 zł poprzez ustanowienie hipotek przymusowych na trzech jego nieruchomościach". Obrońca byłego prezesa PKO złożył zażalenie na to postanowienie, ale Sąd utrzymał je w mocy. 

"Przestępstwa zarzucone aktem oskarżenia z pkt 1-7 zagrożone są karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności, a przestępstwo z pkt 8 karą od roku do 10 lat pozbawienia wolności" - podkreślono w komunikacie. 

Były prezes banku PKO BP: Kuriozalny zarzut 

Zbigniew Jagiełło już w lutym wydał oświadczenie, w którym skomentował ciążące na nim zarzuty i zgodził się na podawanie jego pełnego imienia i nazwisko. Oświadczenie, które przesłał "Rzeczpospolitej" publikujemy poniżej: 

"Od kilku lat różne 'służby PiS' szukały na mnie haków, zgodnie ze stalinowską zasadą dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie. 

W końcu, w dniu 19 stycznia 2024 Prokuratura Regionalna w Lublinie, po ponad 4 latach śledztwa wydała postanowienie o przedstawieniu mi kuriozalnego zarzutu, że nie dbałem należycie o interesy majątkowe banku i przyznałem, wg Prokuratora nieuzasadnione, dodatkowe wynagrodzenie podczas rozwiązywania umów o pracę za porozumieniem stron dla 8 pracowników banku w latach 2011–2017. 

Oskarża mnie również o wypłacenie tym i innym pracownikom ekwiwalentu za nie wykorzystane urlopy! 

Wg Prokuratury Regionalnej w Lublinie to przestępstwo z art. 296 par. 3 k.k. (wyrządzenie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach). 

Zakładam, że w innych postępowaniach w sprawie działania na szkodę banku, jakie prowadziła/prowadzi ta Prokuratura, nie znaleziono na mnie innego 'haka', stąd ten kuriozalny zarzut, który w całości odrzucam i będę bronił mojego dobrego imienia oraz reputacji PKO Banku Polskiego". 

Więcej o: