Zarząd Narodowego Banku Polskiego podjął pod koniec września decyzję, że premie wypłacane w banku będą jeszcze wyższe. Jak podawał portal money.pl, od października mają stanowić nie 100 proc. podstawowego wynagrodzenia a 130 proc. Oznacza to podwyżkę efektywnie o 15 proc., bo zamiast 200 proc. pensji Adam Glapiński będzie dostawał 230 proc. Z wyliczeń wynika, że prezes NBP po zmianach będzie otrzymywał aż 191 tys. zł rocznie więcej. Jego pensja wzrośnie z 567,6 tys. zł do 652,7 tys. zł.
Wśród dodatkowych wpływów są także nagrody. Adam Glapiński powinien otrzymać je większe o 106,3 tys. Za 2024 r. mogą wynieść łącznie 815,9 tys. zł. Oznacza to, że w sumie łączne zarobki prezesa NBP wyniosą ok. 1,4 mln zł. Do informacji o podwyżce dla Adama Glapińskiego odniosła się Hanna Gronkiewicz-Waltz, które szefowała w NBP w latach 1992-2000.
Wynagrodzenie prezesa NBP to gruba przesada i prowokowanie obywateli. Dla ludzi to abstrakcja, że ktoś w Polsce może tyle zarabiać. Ja przed wyjazdem do Londynu, po prawie dziewięciu latach pracy, razem ze wszystkimi dodatkami, otrzymywałam z NBP ok. 40 tys. zł. brutto miesięcznie
- powiedziała w rozmowie z "Wprost" Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Zarobki Glapińskiego kilka dni temu na platformie X skomentował także w ironiczny sposób minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. "Money.pl donosi, że dochody prezesa Glapińskiego wzrastają ze 106 tys. zł miesięcznie w 2023 do 122 tys. zł miesięcznie w 2024. Gratuluję, Panie Prezesie" - napisał na platformie X szef MSZ Radosław Sikorski i zamieścił skan ze swojego konta, na którym widać przelew na kwotę 10 064,07 zł. To wynagrodzenie ministra za wrzesień.
Podczas czwartkowej konferencji prasowej prezes NBP starł się dziennikarką TVN24, która zapytała go o premię. Współczuję pani, że musi pani zadawać pytania, które są oparte o fałszywe przesłanki - zwrócił się do niej. - Prezes NBP nie ma prawa przyznawać sobie żadnej premii. Na tym właściwie można zakończyć odpowiedź. To rutynowe działania NBP, które zawsze są dokonywane przez te same ciała i w ten sam sposób. Tyle powiem - skwitował Adam Glapiński, po czym jeszcze raz dorzucił, że "współczuje dziennikarce, że ma taką pracę". Tymczasem wyższe wpływy na konto prezesa NBP oznaczają także większe pieniądze dla innych, w tym dla zarządu, Rady Polityki Pieniężnej i pracowników banku. "Zwracam tylko uwagę, że podwyżka dla AG nie tylko skutkuje automatycznie podwyżkami dla zarządu i RPP, ale też może wpłynąć na wynagrodzenia reszty pracowników NBP, których wynagrodzenia są ustawowo ograniczone jako 0,6 wynagrodzenia prezesa. Absurd, ale tak jest" - napisał na platformie X Piotr Leonarski, adwokat i doradca podatkowy.