Polski komisarz stanowisko obejmie prawdopodobnie na początku grudnia. I już na starcie będzie musiał zmierzyć się z projektem budżetu Unii Europejskiej na lata 2028-34. Z dokumentu, który widziała "Rzeczpospolita", wynika, że Ursula von der Leyen chce demontażu polityki regionalnej. To byłaby katastrofa dla Polski.
Zamiast 530 obecnie działających programów, w tym 398 dotyczących polityki spójności, niemiecka szefowa Komisji Europejskiej proponuje 27 narodowych programów operacyjnych. W każdym z nich mają znaleźć się wszystkie wydatki do tej pory składające się na politykę spójności i politykę rolną, w tym nawet dopłaty dla rolników. Programy będą podzielone na sektory, np. transport, energia, rolnictwo, czy sprawy wewnętrzne i migracja, a wszystko odbywa się pod hasłem "uproszczenia". Innym słowem, którego używa von der Leyen, jest "elastyczność" - jej zwiększeniu ma służyć zasada corocznego przeglądu wieloletniego budżetu. Inaczej mówiąc, raz przyznane pieniądze mogłyby być więc w razie potrzeby przesuwane na inny cel. "Eksperci, z którymi nieoficjalnie rozmawiała 'Rz', nie mają wątpliwości, że ta propozycja to likwidacja polityki regionalnej, której von der Leyen ewidentnie nie lubi" - czytamy. Pieniądze, które dziś są przekazywane regionom, i przez nich w dużej części zarządzane, byłyby dawane rządom państw UE, a te dzieliłyby je według własnego uznania.
Pomysły von der Leyen mogą być dla Polski niebezpieczne np. w sytuacji, gdy władza centralna jest innych kolorów politycznych niż lokalna. Rozdzielanie unijnych funduszy wtedy stać się elementem nagradzania "swoich". "Wyobraźmy sobie sytuację, że do władzy wraca PiS i nie przekazuje pieniędzy na województwa czy miasta rządzone przez PO" - czytamy w "Rz". Przekazanie środków na szczebel centralny będzie też oznaczało, że wiele regionów nie będzie miało spójnych programów inwestycyjnych. Ponadto von der Leyen chce również, żeby wypłata pieniędzy była uwarunkowana reformami na szczeblu centralnym. Przypomnijmy, że dotąd Unia Europejska budowała politykę regionalną opartą na zasadzie konwergencji, czyli podnoszenia poziomu rozwoju terenów biedniejszych. Teraz von der Leyen chce to wyrzucić do kosza. Zmiany proponowane przez szefową KE mogą ograniczyć zakres działania polskiego komisarza Piotra Serafina, który jak mówi jeden z rozmówców, "będzie się musiał poruszać w wyznaczonych przez von der Leyen granicach".