Skarbówka puka do lekarzy i pacjentów. "Wezwanie jest opatrzone 'życzliwą' przestrogą"

Skarbówka od jakiegoś czasu prowadzi kontrole lekarzy, którzy ze względu na tajemnicę lekarską, nie mogę udostępnić wszystkich potrzebnych jej danych. Fiskus chciał obejść ten problem, przepytując pacjentów. Prawniczki zajmujące się prawem lekarzy i pacjentów zwracają jednak uwagę, że jest to niezgodne z przepisami, bezsensowne i nieetyczne.
Lekarz (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Urzędy Skarbowe przepytują lekarzy i pacjentów. Chodzi oczywiście o kwestie podatkowe. W sierpniu "Dziennik Gazeta Prawna" informował, że fiskus próbuje w ten sposób zorientować się, czy przeprowadzony zabieg powinien być zwolniony z podatku, czy nie. Skarbówka dotarła nawet do pacjentki jednej ze śląskich klinik, w związku z czym klinika złożyła zawiadomienie do prokuratury. O kontrolach pisze też Prawnik Lekarza, blog prowadzony przez prawniczki Karolinę Podsiadły-Gęsikowską oraz Aleksandrę Powierzę. 

Wobec faktu, iż nie udostępniacie (lekarze - red.) żądanych informacji, urzędy skarbowe znalazły inny sposób, aby dokonać kontroli Waszych zobowiązań podatkowych. (...) Zgłaszają się bezpośrednio do Waszych pacjentów i w pismach do nich kierowanych zadają baaardzo szczegółowe pytania

- czytamy we wpisie Prawnika Lekarza z 26 września.

Zobacz wideo Michał Janczura: Niedopuszczalne jest, że lekarka wciska ludziom suplementy rzekomo leczące guzy nowotworowe

Fiskus kontroluje lekarzy i pacjentów. O to, o co pyta

Prawniczki udostępniły listę pytań, które są zadawane pacjentom:

  • W sposób pacjent umówił się na wizytę?
  • Ile razy pacjent był w Gabinecie "x" w Lekarza "Y" w terminie……?
  • W jakich dniach tygodnia i w jakich godzinach odbyły się te wizyty?
  • Ile czasu trwała wizyta?
  • Jaka była cena z wizytę?
  • Od czego była uzależniona na cena wizyty (wizyta z badaniem), wizyta kontrola, wypisanie recepty
  • Czy po zapłacie za wizytę Pacjent otrzymał paragon z kasy fiskalnej
  • Czy pacjent prosił o wystawienie recept dla członków rodzinnym, ile razy, i dla ilu osób? Czy Pacjent zapłacił za dodatkowo wystawione recepty- jeśli tak to jaką kwotę?

Jak czytamy, skarbówką ostrzega, że brak odpowiedzi oznacza karę porządkową lub grzywnę, czego urząd chciałby uniknąć. Zdaniem Powierży to "życzliwa" przestroga i "jawna groźba". 

Zrozumiałe jest, że urząd skarbowy ma prawo pytać, czy pacjent otrzymał paragon z kasy fiskalnej, jaki był jej koszt i kiedy odbyły się wizyty (w kontekście oceny należytego wywiązanie się z obowiązków podatkowych), ale już inne pytania nie mają związku z oceną spełnienia zobowiązań podatkowych)

- piszą prawniczki. 

Skarbówka działa bez sensu. Liczba recept nie musi świadczyć o wizytach

W wywiadzie dla "DGP" z niedzieli 6 października Aleksandra Powierża tłumaczy, że choć fiskus ma prawo prowadzić kontrolę, to nie powinien robić tego w taki sposób. Prawniczka wyjaśnia też, że lekarze nie mogą sami przekazać informacji o zrealizowanych świadczeniach medycznych i ich charakterze, bo są one chronione przez tajemnicę lekarską. 

Dlatego skarbówka wypytuje pacjentów o recepty. W ten sposób próbuje oszacować dochody podmiotu medycznego, co potwierdzili sam szef i wiceszef KAS - mówi Powierża. Szefa KAS tłumaczył, że liczba recept czy wystawionych L4 może świadczyć o tym, że odbyła się wizyta. Ale zdaniem Powierży, taka logika jest pozbawiona sensu. 

- Pamiętajmy, że przy okazji jednej wizyty lekarskiej albo konsultacji online może zostać wystawionych kilka recept, co samo w sobie prowadziłoby do przewagi liczby recept nad liczbą paragonów czy faktur. Lekarze mogą też udzielać świadczeń pro bono oraz wystawiać recepty pro auctore (dla siebie) i pro familiae (dla członków swojej najbliższej rodziny). Czy można z tego wysnuć jednoznaczny wniosek, że nie ewidencjonują oni swoich usług?

Pozostaje też sama kwestia wzywania pacjentów do przekazania szczegółowych danych o otrzymanych receptach. Uważam to za niezgodne z przepisami i nieetyczne. Nieetyczne jest również domaganie się szczegółowych wyjaśnień od osoby, która nie musi ich udzielać, i to pod jawnie wyrażoną groźbą nałożenia kary

- podsumowuje Powierzą. 

Więcej o: