Polskie władze pracują nad nowelizacją ustawy antynikotynowej, która zabroni sprzedaży tzw. nowatorskich wyrobów tytoniowych z charakterystycznym aromatem. Wprowadzenie takich przepisów jest związane z unijną dyrektywą. 20 krajów UE wprowadziło już ten zakaz, ale w Polsce resorty rolnictwa oraz rozwoju chcą odwlec wejście w życie nowych regulacji nawet o kilka lat - pisze Wirtualna Polska. Te przepisy to spory problem dla przemysłu tytoniowego, bo 8 na 10 osób stosujących podgrzewacz tytoniu wybiera wkład z aromatem. Niepokojące może być zatem odkrycie WP, że 18 czerwca 2024 roku odbyło się spotkanie w gabinecie wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, w którym oprócz niego udział wzięli wiceminister rozwoju i technologii z PSL Jacek Tomczak, wiceminister rolnictwa z PSL Stefan Krajewski, a także gość specjalny - Jacek Olczak, czyli prezes Philip Morris International, największego koncernu tytoniowego na świecie.
Władysław Kosiniak-Kamysz spotkał się z prezesem koncernu tytoniowego
Problematyczne w spotkaniu Kosiniaka-Kamysza z Jackiem Olczakiem jest kilka rzeczy. Po pierwsze spotkanie nie zostało poprawnie zapowiedziane. WP nie mogło początkowo znaleźć informacji na ten temat. Udało się ją odszukać dopiero na stronie internetowej PSL. Krzysztof Izdebski, prawnik z Fundacji Batorego, powiedział WP, że nie dość, że takie spotkanie w trakcie prac nad ustawą antynikotynową wygląda po prostu źle, to skoro odbywało się w KPRM, to powinno być ogłoszone przez służby prasowe rządu, a nie przez stronę partii politycznej.
Premier Kosiniak-Kamysz spotyka się w tajemnicy z szefem koncernu tytoniowego, torpedując przy tym projekt ustawy antynikotynowej. PSL znowu w imię wielkiego biznesu, bez transparentności i przeciw zwykłym ludziom. Nie na taką Polskę się umawialiśmy...
- tak z kolei skomentował to na X Robert Biedroń z Nowej Lewicy.
Rzecznik PSL Miłosz Motyka powiedział WP, że w KPRM nie ma tajnych spotkań, a te, które się odbywają, są ewidencjonowane. - Informacja na ten temat była podana publicznie - dodał Motyka.
Członkowie PSL, z którymi rozmawiało WP, uważają, że w spotkaniu wicepremiera z prezesem koncernu tytoniowego nie ma nic złego. - Biznes ma swoje miejsce w dialogu o gospodarce, rozwoju kraju. Uważam za zasadne spotykanie się z przedsiębiorcami, którzy inwestują w Polsce, płacą tu podatki, którzy potrzebują dialogu - powiedziała portalowi wiceprezeska PSL Urszula Pasławska. Jej zdaniem takie spotkania z biznesem są koniecznością i elementem funkcjonowania państwa. Miłosz Motyka mówi wręcz, że "obowiązkiem członków rządu jest spotykanie się z przedstawicielami biznesów, którzy mają bezpośredni wpływ na środowisko rolników czy plantatorów".
W taki sam sposób spotkania PSL z branżą tytoniową bronił Przemysław Czarnek. W rozmowie z WP również mówił o obowiązku. Podkreślił jednak, że takie spotkania muszą odbywać się w trybie oficjalnym. - Jeśli do takiego spotkania doszło, to nie ma w tym nic złego. Ale powinno być to komunikowane społeczeństwu - powiedział Czarnek.
Dziennikarze WP podkreślają jeszcze jedną sprawę - ciszę medialną na temat ich publikacji. "W takim świecie żyjemy. Wicepremier spotyka się z prezesem giganta tytoniowego w szczycie nawalanki ustawodawczej. Okoliczności są niejasne, sprawa śmierdzi na kilometr, opisujemy to w WP. Zapada cisza, nikt nic nie mówi, 1 medium omawia tekst, ale ten ASAP znika. Polska 2024" - napisał na X naczelny WP Paweł Kapusta. Tekst na temat afery opisał i usunął Wprost. Oprócz tego omówienie materiału WP zamieścił jeszcze w poniedziałek Salon24.pl.
"Pozdrowienia dla redakcji Tygodnika 'Wprost'. Niech zgadnę: Philip Morris jest Waszym klientem, tylko ktoś w redakcji nie załapał i zachował się przez pomyłkę przyzwoicie?" - napisał na X Patryk Słowik, dziennikarz WP.