Bulwersujący proceder. Szef PKO BP ujawnia, co odkryto podczas kontroli

Wyniki audytu w PKO BP nie są dobre. Prezes największego polskiego banku Szymon Midera mówi o "niegospodarności na wielką skalę". Zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa obejmą kilkadziesiąt osób.
PKO BP
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Audytorzy stwierdzili w PKO BP między innymi zjawisko tzw. fikcyjnego zatrudniania. Szymon Midera wyjaśnia, że dotyczy ono przede wszystkim spółki zależnej, czyli PKO BP Finat, która była "źródłem wielu nieprawidłowości". Prezes ocenia, że było to możliwe prawdopodobnie z tego powodu, że nie jest ona spółką regulowaną, tak jak PKO BP. Midera dodaje, że dlatego była jedną z pierwszych, w której wymieniono zarząd i wzmocniono nadzór.

Zobacz wideo Sektor bankowy ma za sobą rekordowo zyskowny rok. Co za tym stoi?

Fikcyjne zatrudnienia, brak logowania się. Są zawiadomienia do prokuratury

- Niestety, patrząc na wyniki wszystkich audytów, mówimy o niegospodarności na wielką skalę. To dlatego łącznie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa obejmą kilkadziesiąt osób - mówi prezes PKO BP w rozmowie z portalem money.pl. Szymon Midera dodaje, że audytorzy w PKO BP Finat "wskazali w niej między innymi na zatrudnianie osób, co do których nic nie wskazuje, aby świadczyły pracę". Prezes największego polskiego banku mówi m.in. o "braku jakichkolwiek dowodów świadczenia pracy przez niektóre zatrudnione w ostatnich latach osoby".

Audytorzy wskazali również osoby, które nie pojawiały się w pracy, np. nie ma śladów ich logowania się. Dlatego również ten audyt zakończył się przygotowaniem zawiadomienia do prokuratury. Chodzi o szkodę znacznych rozmiarów, czyli kwotę ponad 1 miliona złotych

- wyjaśnia szef PKO BP. Dodaje także, że nie może ujawnić nazwisk osób biorących udział w tym procederze, bo "z mocy prawa są objęte tajemnicą, do czasu, kiedy nie zapadną decyzje prokuratury czy sądowe wyroki". Szymon Midera podkreśla przy tym, że PKO BP będzie dochodził odszkodowania z tego tytułu na drodze cywilnej, "jeśli prokurator potwierdzi zarzuty". Prezes PKO BP informuje, że zostało zidentyfikowanych osiem osób w spółce zależnej, "w stosunku do których istnieją poważne wątpliwości co do realizacji powierzonych zadań".  

Ogromne wydatki na reklamy w telewizjach i dysproporcje. 180 mln zł

Szymon Midera dodaje także, że badania audytorów "wykazały gigantyczną dysproporcję w dystrybucji środków na stacje telewizyjne". Dodaje, że z jednej strony w latach 2019-2022 bank praktycznie zaniechał współpracy z jedną z grup, pomimo że kluczowe dla decyzji o emisji reklam produktów i usług PKO BP są wskaźniki oglądalności. - A te dla tej stacji były na poziomie zbliżonym do innych ogólnopolskich stacji telewizyjnych, z którymi bank kontynuował albo nawet rozszerzał współpracę. Z drugiej strony bank postanowił przeznaczyć powyżej 20 procent swojego budżetu na reklamę telewizyjną w 2019 roku na stację, której oglądalność kształtowała się w niskim przedziale 0,36 do 0,68 proc. - mówi Szymon Midera. Ujawnia, że od 2016 do lutego 2023 roku na reklamy w telewizjach wydano łącznie ponad 180 milionów złotych. 

Szokujące wyniki audytów w Grupie Orlen

Przypomnijmy, że we wtorek o wynikach audytów dotyczących rządów PiS poinformował także inny gigant, Orlen. Zarząd płockiego koncernu przekazał, że w tym roku przeprowadzono już "ponad 50 kontroli i audytów". "Szczegółowy przegląd działań" dotyczy okresu od stycznia 2016 r. do lutego 2024 r. W efekcie prokuratura prowadzi "czynności procesowe, na różnym etapie postępowań". "Spośród 28 kluczowych śledztw 12 dotyczy Orlen, a 16 pozostałych spółek z grupy" - podaje płocki koncern w komunikacie i dodaje, że skierowano "do tej pory osiem zawiadomień do prokuratury" i przygotowywane są kolejne. "W przypadku dwóch z nich, działania lub zaniechania poprzedniego zarządu ORLEN spowodowały straty na ponad 5 mld zł" - czytamy. Orlen podaje także, że wydatki byłego prezesa zarządu Daniela Obajtka obejmowały m.in. usługi protetyczne oraz medycyny estetycznej. "Członkowie byłego zarządu, bez uzasadnienia biznesowego, wydali łącznie 43 mln zł" - podaje Orlen w komunikacie.

Więcej o: