Kamil L. - youtuber znany jako Budda, autor kanału "Budda. TV" został w tym tygodniu zatrzymany przez Centralne Biuro Śledcze Policji wraz z dziewięcioma innymi osobami. Prokuratura Krajowa w Szczecinie postawiła im zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej, uczestniczenie w praniu pieniędzy i uszczuplenie należności podatkowych.
W ostatnich latach YouTuber zasłynął z publikowania w mediach społecznościowych filmów o tematyce motoryzacyjnej i organizowania loterii dla swoich fanów, w których można było wygrać luksusowe auta. Łącznie Budda opublikował 271 filmów, które wyświetlono ponad 299,5 mln razy. Właśnie organizowane przez niego loterie przykuły uwagę służb.
Prokurator Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej przekazała, że loterie miały charakter gier hazardowych. Ponadto ich organizatorzy mieli wystawiać fałszywe faktury VAT i udzielać sobie fikcyjnych pożyczek, aby ukryć środki pochodzące z loterii. Zaprzeczyła temu dr Beata Wentura-Dudek, prawniczka, która nadzorowała loterie Buddy. - Loterie Organizatora były wcześniej kontrolowane przez Urząd Celno-Skarbowy, przeprowadzone kontrole nie wykazały nieprawidłowości - przekonywała.
Radca prawny reprezentujący Kamila L. Mateusz Mickiewicz także podkreślał, że jego klient złożył w prokuraturze obszerne wyjaśnienia, które - w ocenie prawnika - wskazują na jego niewinność.
Oprócz Kamila L. zatrzymano dziewięć innych osób. Przynajmniej części z nich postawiono już zarzuty. Zabezpieczono mienie, które należało do podejrzanych. Łączna kwota tych przedmiotów to około 140 milionów złotych, w tym 51 samochodów, blokada środków na rachunkach w kwocie 77 mln złotych, sztabki złota i gotówka.
Kamil L. miał dorobić się takiego majątku dzięki działalności w internecie. Nie jest jednak do końca jasne, ile dokładnie Budda zarobił z kanału na YouTube, bo w mediach padają różne kwoty. Business Insider pisze na przykład, że rocznie działalność na YouTube może przynosić mu nawet 15 mln zł. Mówimy tu o kwocie, która nie uwzględnia promowanych na kanale "Budda. TV" loterii. Radio Eska opisuje, że na jednej z nich, w której do wygrania był samochód, twórca zarobił około 80 milionów złotych.
Zarobione w ten sposób pieniądze "Budda" miał inwestować w różne biznesy. Jest m.in. właścicielem marki Doze produkującej napoje energetyczne o tej samej nazwie. Można je kupić np. w sieci sklepach Żabka w cenie 5,5 złotych za puszkę. Money.pl opisuje, że na sprzedaży jednej puszki youtuber ma zarabiać 1,25 zł.
Oprócz energetyków pod tą samą marką Budda sprzedaje ubrania. YouTuber na stronie Doze oferuje limitowane bluzy za 349 zł oraz koszulki za 199 zł. "Nowa Trybuna Opolska" opisuje, że Budda planował w związku z rozwojem tej marki inwestycję w Pszczynie, gdzie zakupił duży teren pod budowę siedziby. -Będziemy mieli tutaj magazyn, grafików komputerowych czy logistykę tirów - mówił, cytowany przez lokalne media.
Wcześniej, bo w 2021 roku, na dachu Galerii Bronowice w Krakowie Budda otworzył tor kartingowy - "Illegal Karting by Budda". Tor został rozmieszczony na terenie o powierzchni 3 000 m kw. i to na wysokości niemal 20 metrów. W ubiegłym roku umowa YouTubera z torem jednak wygasła i od kwietnia 2024 roku tor ma nowego najemcę.
Do listy biznesów Buddy należy też dopisać restaurację Strefa 77 przy ul. Próżnej 9 w Warszawie. Restaurację prowadzi dziewczyna youtubera, zwana przez niego "Grażynką". Lokal podarował jej na Walentynki. W restauracji serwowane są przede wszystkim tradycyjne polskie dania. W nazwie restauracji znajdują się dwie siódemki - to podobno ulubiona cyfra Buddy. Tak też nazwał ("Se7en") kosmetyki samochodowe, które stworzył dla firmy MrCleaner w kooperacji z HAN’em.
Na krótko przed zatrzymaniem Kamila L. kontrowersyjny twórca Żurnalista opublikował wywiad z Buddą. Motoryzacyjny youtuber przyznał się w nim do nieudanej inwestycji. Razem z partnerką mieli stracić 2,2 mln zł na fotowoltaice. Zdradził podczas rozmowy, że dokonywał "przelewy rzędu paruset tysięcy naraz".
Wobec Kamila L. prokurator złożył wnioski do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania na trzy miesiące. W środę Onet poinformował nieoficjalnie, że youtuber miał planować wyjazd za granicę, dlatego został zatrzymany. 25-latek nie przyznał się do winy. Za wspomniane przestępstwa grozi mu nawet 10 lat pozbawienia wolności.