Cud cenowy w sejmowej stołówce. Głodny poseł inflacji nie uświadczy

Co prawda dwucyfrowa inflacja już na szczęście zniknęła, ale i tak na żywność Polacy regularnie wydają więcej. Okazuje się, że parlamentarzyści, którzy odwiedzają sejmową stołówkę, nie mają tego zmartwienia. Ceny, które tam obowiązują, robią wrażenie.
Restauracja sejmowa
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Ceny obowiązujące w sejmowej stołówce w budynku przy ul. Wiejskiej, z której korzystają m.in. parlamentarzyści i pracownicy Kancelarii Sejmu, mogą zaskakiwać. Zdumiewające jest też to, że w ciągu roku nie uległy one zmianie. 

Zobacz wideo Glapiński: Przewidujemy wzrost inflacji

Ceny w sejmowej stołówce mogą zaskakiwać

"Fakt" sprawdził, ile za posiłki w sejmowej stołówce płacą tym roku polscy parlamentarzyści. Okazuje się, że jak na Warszawę, nie są to ceny wygórowane:

  • zupa - 6 zł;
  • drugie danie - od 13 zł;
  • dwudaniowy zestaw z warzywami - 20 zł;
  • kompot - 1,50 zł;
  • kawa - 5,50 zł;
  • pączek - 3,50 zł. 

- wylicza tabloid i dodaje, że kiedy w ubiegłym roku opisywał ceny posiłków przy Wiejskiej "za dania płaciło się tyle samo". Z najnowszego odczytu inflacyjnego Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że ceny we wrześniu wzrosły o 4,9 proc. rok do roku. Żywność i napoje bezalkoholowe to wzrost o +4,7 proc. W tym widać "wystrzał" cen masła (+ 20,7 proc.), soki owocowe i warzywne (+9,9 proc.), owoce (+ 8,5 proc.), warzywa (+5,7 proc.). Za pieczywo trzeba płacić więcej średnio o 5,4 proc., cielęcinę o 5,3 proc., wołowinę o 4,9 proc., a drób o 4,7 proc. Potaniała za to wieprzowina, o 1,2 proc. rok do roku. Wędliny ogółem są o 4,3 proc. droższe. Ceny herbaty poszły natomiast w górę średnio o 5,5 proc. rok do roku, kawy o 3,7 proc., a kakao 4,1 proc.

Ceny żywności rosną, a w sejmowej stołówce stoją w miejscu. Jak to możliwe?

"Fakt" zastanawia się zatem, jak to możliwe, że ceny obowiązujące w sejmowej stołówce w ciągu roku nie zmieniły się. Biuro Obsługi Medialnej Sejmu tłumaczy, że jednym z najistotniejszych czynników wpływających na ceny posiłków w prowadzonych przez Kancelarię Sejmu punktach gastronomicznych są koszty produktów żywnościowych, z których przygotowywane są posiłki. "Kancelaria Sejmu nabywa je w przetargach nieograniczonych, prowadzonych transparentnie, zgodnie z ustawą Prawo zamówień publicznych, a ich ceny są określane w długoterminowych umowach zawieranych z wykonawcami" - czytamy. Sejmowi urzędnicy wskazują, że ceny można utrzymać m.in. dzięki konkurencyjnym warunkom dostaw. Twierdzą oni, iż "koszty są odporne na krótkoterminowe wzrosty cen produktów, obserwowane na rynku, np. w sklepach spożywczych".

Trzeba też wspomnieć o tym, że sejmowa gastronomia nie musi uwzględniać w swoich kalkulacjach czynszu najmu za lokal - działa bowiem na terenie, do którego ma prawo Kancelaria Sejmu. "To oczywista różnica obniżająca koszty, których następnie nie trzeba przerzucać na klientów" - informują urzędnicy. Przekonują przy tym, że celem sejmowej gastronomii "nie jest wypracowanie zysku" i dodają, że każdego dnia stołówka wydaje 6 tys. posiłków. 

Więcej o: