Przypomnijmy, że BRICS to związek grupy państw oparty na współpracy finansowej i gospodarczej. Początkowo do grupy należała Brazylia, Rosja, Indie, Chiny oraz RPA, lecz z czasem dołączyły także Iran, Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Etiopia. Aktualnie o dołączenie stara się również między innymi Turcja i Białoruś.
Wśród działań, które wskazały w swojej deklaracji kraje grupy BRICS, pojawił się plan budowy własnego systemu płatności (z pominięciem dolara), walka z sankcjami, stworzenie wspólnej giełdy zbożowej oraz wzajemne inwestycje. W dokumencie wezwano też do zawieszenia broni w Gazie, wspomniano o inicjatywach mediacji w wojnie rosyjsko-ukraińskiej oraz wyrażono chęć dążenia do zakończenia konfliktów na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej.
Według Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy deklaracja jest dowodem na to, że BRICS nie ma jednolitego stanowiska w sprawie kremlowskiej agresji. Zdaniem Kijowa rosyjska inicjatywa narzucenia globalnemu Południu wizji wojny zakończyła się porażką.
Podczas szczytu w Kazaniu po raz pierwszy od 5 lat spotkali się przywódca Chin Xi Jinping i premier Indii Narendra Modi. Zgodzili się co do potrzeby utrzymania pokoju na granicach, wspólnych patrolach i normalizacji stosunków. Władimir Putin zapowiedział przy tym zawarcie układu o szerokiej współpracy z Iranem, którego prezydent także wziął udział w spotkaniu.
Dowiedzieliśmy się także, że prezydent Brazylii uczestniczył w szczycie zdalnie, prezydent Kuby odwołał udział z powodu kryzysu energetycznego oraz huraganu, a prezydent Serbii nie zjawił się, wskazując jako powód wizyty z Unii Europejskiej - w Belgradzie pojawią premierzy Polski, Grecji, Węgier i Słowacji oraz przewodnicząca Komisji Europejskiej. Łącznie na szczycie BRICS pojawiło się 36 przedstawicieli państw.