Firma Electromobility Poland, która jest odpowiedzialna za projekt Izera, mimo zmian personalnych nadal funkcjonuje. Uzbrajana jest 120-hektarowa działka pod budowę fabryki na terenie Jaworznickiego Obszaru Gospodarczego. Żeby jednak polski samochód elektryczny wyjechał na drogi, potrzebne są pieniądze. I to duże. Inwestycja może kosztować nawet 3 miliardy euro, a połowa kwoty ma pochodzić z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Tymczasem coraz większym problemem stają się terminy. Dodatkowo w tle czają się Hiszpanie.
Spółka Electromobilty Poland (EMP) przyznaje, że rząd renegocjował KPO i zostawił w nim miejsce dla Izery. Jednak zakładane w harmonogramie terminy są nie do utrzymania. Business Insider podkreśla, że "w nowym harmonogramie KPO znalazły się daty, które mogą pogrzebać projekt polskiego samochodu elektrycznego". Terminy określone w kamieniach milowych zakładają m.in. podpisanie umów o ewentualnym finansowaniu projektu dopiero pod koniec 2025 r. Wypłatę pieniędzy, czyli 1 mld 114 mln euro miałaby nastąpić w II kw. 2026 r. Electromobilty Poland twierdzi, że to daty nie do przyjęcia, bo są zbyt odległe. "Ewentualne podpisanie umowy inwestycyjnej w IV kw. 2025 r. uniemożliwia realizację projektu w założonych obecnie ramach, harmonogramie, a także z obecnymi partnerami biznesowymi - jak np. generalny wykonawca - których spółka pozyskała do współpracy" - informuje spółka.
Dodaje, że pieniądze muszą być wypłacone znacznie szybciej, bo budowa fabryki utknie w martwym punkcie. Zdaniem EMP optymalnym terminem na dokapitalizowanie spółki byłby styczeń 2025 r. - Scenariusz, w którym moglibyśmy w 2026 r. jeździć izerą, już nam odjechał. Dziś działamy tak, aby - po modyfikacji modelu realizacji - w I kw. 2025 r. dało się wystartować z budową fabryki - mówił w połowie października rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Tomasz Kędzierski, który od września 2024 r. pełni funkcję prezesa ElectroMobility Poland.
Procedury wynikające z KPO i rozliczenie projektu to jedno. Inną sprawą jest to, że Chińczycy z Geely, będącego partnerem technologicznym Izery, coraz bardziej się niecierpliwią. Rozważają m.in. zainwestowanie w Hiszpanii, co mogłoby się odbyć kosztem Polski. Reuters we wrześniu informował, że trwają rozmowy między Geely a "nowym polskim rządem" na temat fabryki samochodów elektrycznych. "Jednak nie przyniosły one skutku, dlatego Chińczycy w dalszym ciągu analizują możliwe lokalizacje" - informuje hiszpański serwis forococheselectricos.com. - Mamy wiele możliwości - dodał w rozmowie z Reuteresem Li Chuanhai, wiceprezes Geely Auto Group, ale nie podał więcej szczegółów.