Gigantyczna inwestycja Chińczyków i ostatnie takie spotkanie. Nadchodzi Trump 2.0

Maria Mazurek
Jedna trzecia mieszkańców nie ma tu bieżącej wody, niemal za oknem mają za to pustynię. Gigantyczna inwestycja Chińczyków w Peru budzi kontrowersje. Właśnie rusza, na marginesie kluczowego spotkania i w tle najważniejszej teraz globalnej rozgrywki. O co chodzi?
Xi Jinping i Joe Biden.
Fot. REUTERS/Kevin Lamarque

Chiński megaport nie wszystkim się podoba. - Nasze łowiska już tu nie istnieją. Zniszczyli je - mówi Julius Caesar, 78-letni rybak dziennikarzowi Associated Press. Młody przedstawiciel tego samego zawodu, 28-letni Rafael Ávila ze zmęczeniem opowiada, że musi zapuszczać się na połów coraz dalej od brzegu. - Teraz potrzebuję większej, droższej łodzi, aby dotrzeć do ryb - narzeka.

Zobacz wideo Czy nastąpi wojna handlowa Trumpa z Chinami? Kwaśniewski: Mówimy o nieprzewidywalnym polityku

Chiny zbudowały megaport. Nie u siebie. Kontrowersje w Chancay

Obaj to mieszkańcy Chancay, miasta na wybrzeżu Peru. Rybacy jako przyczynę swoich problemów wskazują ogromny port, który tu właśnie rusza. Pogłębianie dna dla utworzenia kanału żeglugowego zniszczyło ich zdaniem tarliska ryb. 

Za inwestycję o łącznej wartości 3,6 mld dolarów odpowiada chiński armator Cosco, który jest także większościowym właścicielem nowego portu. Poza wymienionymi już zarzutami i strachem przed wyciekami paliwa z wielkich statków, kontrowersje budzi też model, w jakim Chińczycy zrealizowali budowę, zresztą bardzo dla nich charakterystyczny. Analitycy i niektórzy urzędnicy obawiają się, że Peru de facto zrzeka się suwerenności w zarządzaniu portem. Cosco będzie jedynym operatorem portu, rząd peruwiański zresztą wycofał podważający to pozew. Władze kraju liczą, że Chancay stanie się maszynką do robienia wielkich pieniędzy jako strategiczny dla regionu węzeł przeładunkowy. 

Dla Chin na pewno to ważny krok w poszerzaniu wpływów w Ameryce Łacińskiej - regionie z zasobami kluczowych surowców, jak miedź. Peru chce na tym wygrać, ale nie jest przesądzone, że tak się stanie. - Ryzyko dla Peru jest wielorakie - powiedział w rozmowie z "Financial Times" Evan Ellis, profesor studiów latynoamerykańskich w US Army War College. - Ryzykiem numer jeden jest to, że to nie ten kraj nie będzie czerpał korzyści ze swoich obfitych zasobów i położenia geograficznego, ale raczej Chińczycy będą czerpać te korzyści - stwierdził. Do tego Stany Zjednoczone już ostrzegły, że megaport może być wykorzystywany przez chińskie okręty wojenne

Xi Jinpig w Peru. Joe Biden też. A na horyzoncie wojna handlowa

Port oficjalnie otworzy w czwartek Xi Jinping. Przywódca Chin jest w Peru, by wziąć udział w szczycie APEC w Limie, wspólnoty gospodarczej 21 krajów Azji i Pacyfiku. Należą do niej m.in. Chiny, Stany Zjednoczone, Rosja, Kanada i Australia. Na marginesie tego szczytu Xi spotka się z Joe Bidenem i będzie to ostatnie takie spotkanie z odchodzącym prezydentem USA. Relacje tych dwóch krajów mogą się zmienić już niedługo, kiedy stanowisko po Bidenie przejmie Donald Trump. Prezydent-elekt w kampanii wyborczej zapowiadał drastyczne zwiększenie ceł na wszystkie chińskie towary, nawet do poziomu 60 proc. 

Chiny od dawna próbują się pozycjonować jako alternatywa wobec Zachodu, w tym USA, dla państw tzw. Globalnego Południa. Teraz, w obliczu nadchodzących zwiększonych napięć między największymi gospodarkami świata, ta strategia może być dla Pekinu jeszcze ważniejsza. A okazje do jej propagowania są w najbliższych dniach dwie. Najpierw wspomniany szczyt APEC, a w przyszłym tygodniu odbędzie się w Brazylii szczyt G20. To okazja, by przygotować narrację przed zmianą władzy w USA.

Nowe amerykańskie cła Chiny mogą boleśnie odczuć, szczególnie w momencie, kiedy zmagają się z gospodarczą zadyszką, słabym (jak na ich warunki) wzrostem gospodarczym, nędznym popytem konsumenckim i potężnym kryzysem na rynku nieruchomości. Nowa wojna handlowa - pierwszą jej edycję Trump zaczął już przecież w czasie swojej poprzedniej kadencji - w walce z ożywieniem gospodarki Chinom raczej nie pomoże. 

Kiedy Xi Jinping gratulował Donaldowi Trumpowi zwycięstwa w wyborach, podkreślał, że Chiny i USA "zarówno skorzystają na współpracy, jak i stracą na konfrontacji". 

Źródła: Associated Presstrum, "Financial Times"

Maria Mazurek
Więcej o: