Przypomnijmy, że w trakcie ostatnich wyborów prezydenckich na Białorusi doszło do serii protestów po tym, jak z 79,7 proc. poparciem wygrał je ponownie Alaksandr Łukaszenka. Jak informowaliśmy w artykule: "Wybory na Białorusi. 'De facto, wprowadzono w Mińsku stan wyjątkowy. Wszędzie policja i żołnierze'", sytuacja była na tyle ciężka, że część białoruskich miast została wtedy zablokowana przez służby. Mieszkańcy alarmowali także o utrudnieniach w dostępie do internetu.
Według agencji informacyjnej Tass, do wydarzeń z sierpnia 2020 r. postanowił odnieść się niedawno Alaksandr Łukaszenka podczas spotkania ze studentami. Prezydent Białorusi stwierdził, że jeśli sytuacja ta powtórzy się w styczniu 2025 r. (gdy będą odbywać się kolejne wybory), władze znów odetną internet.
- Powiem szczerze, wyłączanie internetu było prawie zawsze przeprowadzane za moją zgodą. Kiedy stajesz w obliczu dwóch problemów naraz, zaczynasz rozważać swoje opcje. W tym czasie przyszłość kraju miała pierwszeństwo. Jeśli to [wydarzenia z sierpnia 2020 r. - red.] się powtórzy, odetniemy go - miał stwierdzić Łukaszenka.
W sierpniu bieżącego roku omawialiśmy wypowiedź Łukaszenki na temat przyszłości Białorusi oraz jej możliwego nowego prezydenta. Choć stwierdził wtedy, iż "nie zamierza opuszczać mieszkańców ani jutro, ani pojutrze", "w życiu wszystko może się zdarzyć". - Musicie się przyzwyczaić do tego, że nie jestem wieczny, jak wy wszyscy - powiedział Łukaszenka, który rządzi krajem nieprzerwanie od 1994 r.