Kradną masło i sprzedają w metrze. A miały być "broń i masło". Niespełniona obietnica Putina

Rosyjska inflacja galopuje, w sklepach coraz częściej dochodzi do kradzieży masła, a rubel jest najtańszy od ponad roku. Tymczasem Władimir Putin, który przeznacza coraz więcej na zbrojenia, zapewniał, że Rosja może mieć "broń i masło".
Władimir Putin
Fot. REUTERS/Maxim Shipenkov

Masło w Rosji stało się towarem luksusowym. W 2024 roku jego cena wzrosła już o prawie 30 proc. w obliczu galopującej inflacji i najwyższych od ponad 20 lat stóp procentowych. "To nie tylko teoria - ludzie kradną masło, by odsprzedać je na czarnym rynku, a supermarkety uciekają się do stosowania osłonek antykradzieżowych, zwykle zarezerwowanych dla kawioru lub szlachetnej whisky" - pisze "The Moscow Times".

Zobacz wideo Dwa mity o ZUS i jedna smutna prawda. Co z emeryturami?

Rosja. Masło jako towar luksusowy. A Władimir Putin "często chwalił się odpornością rosyjskiej gospodarki"

Na początku listopada w Jekaterynburgu dwóch mężczyzn włamało się w środku nocy do sklepu, a jeden z nich ukradł nawet 20 kg masła. Z kolei pod koniec października mężczyzna napadł na sklep w Moskwie i ukradł 25 kostek masła, a przed ucieczką doszło do bójki między napastnikiem a ekspedientką. "The Moscow Times" podaje, że złodzieje kradną masło, a następnie sprzedają je w metrze lub na kanałach w mediach społecznościowych.

Ceny wzrosły częściowo z powodu zamknięcia fabryk spółki Health & Nutrition, które zostały przejęte od francuskiej międzynarodowej firmy Danone przez współpracowników czeczeńskiego przywódcy Ramzana Kadyrowa. Dlatego Rosja zwraca się ku importowi z Turcji, Iranu, Indii i Ameryki Łacińskiej, ale towary są dostarczane po wygórowanych cenach.

"Import jest po zawyżonych cenach, potęgując inflację, podczas gdy Kreml wciąż przeznacza znaczne fundusze na wojsko, zamiast inwestować w krajowe rolnictwo lub kontrolę cen. Putin często chwalił się odpornością rosyjskiej gospodarki i twierdził, że Rosja może mieć zarówno 'masło, jak i broń' po tym, jak w maju mianował ekonomistę Andrieja Biełousowa do kierowania Ministerstwem Obrony. Koncepcja 'broń albo masło' odnosi się do ekonomicznego kompromisu między wydatkami wojskowymi i cywilnymi. Podkreśla, że rządy mają ograniczone zasoby i muszą wybierać" - czytamy.

Władze Rosji chcą w przyszłym roku przeznaczyć na wojsko 13,5 biliona rubli (ponad 130 mld dolarów według aktualnego kursu walut). To wzrost o 25 proc. wobec 2024 r. i najwięcej od czasów ZSRR. Kraj przeznaczy ogólnie na obronność 32 proc. budżetu (ok. 445 mld dolarów, 41,5 biliona rubli). To 6,3 proc. PKB Rosji.

Inflacja w Rosji. Ceny coraz wyższe, rubel najsłabszy od ponad roku 

Drożeje nie tylko masło. Przykładowo ceny ziemniaków wzrosły o 56 proc. Z kolei jajka stały się towarem deficytowym. Tymczasem rubel jest obecnie na najniższym poziomie od października 2023 r. Za jednego dolara można kupić 103 ruble, a za jedno euro - 108 rubli. "To coś więcej niż tylko kryzys budżetowy. To wyraźny sygnał dla gospodarki, która ugina się pod ciężarem wojennych wydatków Putina" - zauważa "The Moscow Times".

Kreml, jak wskazuje gazeta, importuje drogie podstawowe produkty z zagranicy, a wicepremier Rosji Dmitrij Patruszew jedynie "monitoruje" ceny, ale nie planuje ich ograniczenia. "Tymczasem inflacja jest napędzana nie przez standardową dynamikę rynku, ale przez nieustanne wydatki wojenne, które spychają gospodarkę na krawędź" - czytamy.

Bank centralny Rosji prognozuje, że oficjalna inflacja w 2025 roku ustabilizuje się na poziomie 4,5-5 proc., a następnie spadnie w okolice 4 proc. Tymczasem według danych na dzień 18 listopada inflacja roczna osiągnęła poziom 8,68 proc. W ciągu ostatnich siedmiu dni ceny wzrosły średnio o 0,37 proc. (to wzrost wobec 0,3 proc. tydzień wcześniej).

Więcej o: