Ryanair i Modlin się nie dogadały: Nie będzie umowy długoterminowej między oboma podmiotami. Ryanair wylicza, że w związku z tym od końca marca do października 2025 roku letnia siatka połączeń będzie mniejsza o około 30 proc. od tegorocznej. Nieoficjalnych ustaleń "Rzeczpospolitej" nie skomentowało ani nie potwierdziło lotnisko w Modlinie.
Ryanair miał dość czekania: Jak ustaliła "Rz" w Dublinie, w siedzibie przewoźnika, ten był zmęczony przeciągającymi się negocjacjami. Dlatego też odrzucił 5-letnią umowę z ubiegłego tygodnia, którą jeszcze pół rok temu by przyjął. Linie lotnicze twierdzą, że z innymi lotniskami było łatwiej o porozumienie. Ryanair przekazał jednak, że obecny pat w rozmowach, nie wyklucza, że w przyszłości takiej umowy nie będzie. - Modlin jest dla nas bardzo ważny, ale sytuacja jest, jaka jest - powiedzieli przedstawiciele przewoźnika.
Niedobór samolotów: Ostre negocjacje mogą wynikać z mniejszej niż planowana liczby nowych samolotów od Boeinga. Ryanair otrzyma ich co najwyżej 20, czyli co najmniej pięć mniej niż zakładano. Można by pomyśleć, że to Ryanair będzie musiał w takiej sytuacji zabiegać o umowy z portami lotniczymi. Ale jak mówi "Rz" Dominik Sipiński, ekspert rynku, paradoksalnie to przewoźnik jest w lepszej sytuacji. Stratę z Warszawy może bowiem zniwelować kontraktami z mniejszymi portami, gdzie rozmieści po 1-2 samoloty.
Więcej na temat konfliktu Ryanaira z Modlinem przeczytasz w artykule Eryka Kielaka "Ryanair ma konflikt z Modlinem. 'Zarząd nie rozumie, jak działa branża'. Ryzyko cięć".
Źródło: Rzeczpospolita