PKB strefy euro w trzecim kwartale wzrósł o 0,4 proc. w porównaniu z drugim kwartałem tego roku. To wyraźne przyspieszenie (z 0,2 proc.) i jednocześnie dane najlepsze od dwóch lat. W ujęciu rok do roku (czyli w porównaniu z trzecim kwartałem 2023), gospodarka eurolandu wzrosła o 0,9 proc. (wyrównana sezonowo). W całej Unii Europejskiej wzrost PKB wyniósł 0,4 proc. kwartał do kwartał i 1 proc. rok do roku i to też jest przyspieszenie.
Raport, który Eurostat (unijny urząd statystyczny) opublikował w piątek, jest już ostateczny, poznaliśmy zatem także składowe PKB. Wynika z nich, że wreszcie na zakupy ruszyli europejscy konsumenci. Konsumpcja prywatna podskoczyła najmocniej od dwóch lat. Wyraźnie urósł też inny gospodarczy silnik: inwestycje. Wskaźnik w dół ciągnął za to eksport.
No dobrze, ale jak wygląda zestawienie liderów i maruderów? W ujęciu kwartał do kwartału bezkonkurencyjna jest Irlandia, której PKB wzrósł aż o 3,5 proc. (nieco więcej napiszemy o tym kraju dalej w tekście), dalej znalazły się Dania (też bardzo ciekawa) oraz Litwa z +1,2 proc. Z kolei największy kwartalny spadek PKB miały Węgry (-0,7 proc.) i Łotwa (-0,2 proc.). A gdzie tu Polska? Niestety, także w ogonie. W porównaniu z drugim kwartałem także odnotowaliśmy spadek PKB, o 0,1 proc., razem z Austrią i Rumunią. Pod kreską znalazło się zatem pięć unijnych krajów, w tym nasz (a Włochy zanotowały zerowy wzrost).
Kolejność w zestawieniu zmienia się, jeśli patrzeć na ujęcie roczne (czyli porównanie trzecich kwartałów z 2024 i 2023 roku), ale Polska nie wypada w nim jakoś dużo lepiej. Wyrównany sezonowo PKB wprawdzie zwiększył się nam o 1,7 proc., ale w aż 10 unijnych państwach wzrost był wyższy. Tymczasem jeszcze kwartał wcześniej byliśmy na podium, wyprzedzani jedynie przez Maltę. I teraz Malta jest na pierwszym miejscu ze wzrostem o 5,4 proc., dalej Chorwacja z 4,1 proc. i Dania z 3,9 proc. Są też kraje (dokładnie jest ich sześć), które zanotowały spadek PKB w ujęciu rocznym. Najmocniejszy Łotwa - o 1 proc., Austria - o 0,8 proc. i Węgry - o 0,7 proc. Pod kreską jest też największa europejska gospodarka, czyli Niemcy - i to już kolejny kwartał z rzędu.
Wróćmy jeszcze do Polski. To, co w strefie euro było siłą, w Polsce okazało się słabością. Konsumpcja prywatna drastycznie wyhamowała, inwestycje pozostają słabe, a do tego pogorszyło się nam saldo wymiany z zagranicą. Do wzrostu dosypało nam zwiększenie zapasów. Ogółem, ekonomiści podkreślali zaskakującą strukturę wzrostu gospodarczego w trzecim kwartale. Wygląda na to, że Polacy gromadzą oszczędności, zamiast wydawać pieniądze - to ma zapewne związek z rosnącą inflacją i obawami o dalsze podwyżki np. rachunków. Inwestycje zaś czekają na większy zastrzyk z projektów opartych o unijne środki. Co dalej? Takiego wzrostu spożycia gospodarstw domowych jak w pierwszej połowie roku eksperci się na razie raczej nie spodziewają, choć kolejny kwartał powinien być już lepszy.
Jeszcze tylko małe wyjaśnienie: Eurostat w swoim zestawieniu bierze pod uwagę dane wyrównane sezonowo (czyli usuwające efekt różnic w kalendarzu, dni roboczych itp), zarówno w ujęciu kwartalnym, jak i rocznym. W Polsce, w przypadku rocznej zmiany omawiamy dane niewyrównane sezonowo. Stąd różnica - tak podawany PKB w trzecim kwartale wzrósł nam o 2,7 proc.
Na koniec krótko jeszcze o trzech europejskich krajach. Największa gospodarka Wspólnoty jest słabej kondycji, i nie są to problemy przejściowe. Niemcy notują spadek PKB w ujęciu rocznym już pięć kwartałów z rzędu. Cały rok według prognoz, także rządu w Berlinie, ma również być na lekkim minusie. I będzie to drugi taki rok z rzędu. Niemieckiej gospodarce ostatnio mocno ciąży polityka - rozpad rządzącej koalicji.
- Kraj jest mocno powiązany eksportowo z Chinami, a Pekin też ma swoje problemy, które uderzają w niemiecką gospodarkę. Z kolei wojna w Ukrainie i sankcje na Rosję osłabiają konkurencyjność Niemiec. A trzecim uderzeniem będą działania Donalda Trumpa, który obiecał podnieść cła na produkty europejskie. Uderzy to szczególnie mocno w Niemcy i Chiny. W tej chwili niemiecka gospodarka wydaje się mieć potężne problemy, a w przyszłym roku może mieć nawet większe - mówił nam niedawno Piotr Kuczyński.
W tym tygodniu OECD ścięła swoje prognozy wzrostu PKB Niemiec na przyszły rok, powołując się na niepewność polityczną właśnie. Teraz spodziewa się 0,7 proc. na plusie, wcześniej stawiała na 1,1 proc.
Ciekawie wygląda sytuacja Irlandii. Unijny prymus jeśli chodzi o wzrost gospodarczy kwartał do kwartału - przypomnijmy, aż o 3,5 proc. - był mocniejszy od spodziewanego. Rok do roku gospodarka urosła o 2,5 proc. Pomogło ożywienie w eksporcie. Tyle że to odbicie z trzeciego kwartału nie pozwoli wyciągnąć całego roku na plus i cały 2024 Irlandia zamknie spadkiem PKB. Irlandzki urząd statystyczny podał, że po pierwszych dziewięciu miesiącach gospodarka kraju jest 1,7 proc. na minusie w porównaniu z takim samym okresem poprzedniego roku. Ma to związek ze specyficzną sytuacją Irlandii. Z powodu niskich podatków korporacyjnych, wiele firm ze Stanów Zjednoczonych płaci podatki właśnie tam i to do irlandzkiego PKB wliczane są ich zyski. Zmienność w statystykach w tym względzie ma wpływ na dane o dynamice wzrostu gospodarczego.
No i jeszcze bardzo ciekawa Dania. Rząd tego kraju właśnie kolejny raz podniósł swoje prognozy wzrostu gospodarki. W tym roku PKB ma urosnąć o 3 proc. - jeszcze w sierpniu spodziewano się 1,9 proc. wzrostu. Prognoza na przyszły rok poszła w górę do 2,9 proc. z 2,2 proc. Przyczyna tego optymizmu jest wyjątkowa. Chodzi mianowicie w dużej mierze o jedną branżę, a nawet jedną firmę - czyli przemysł farmaceutyczny i Novo Nordisk. To producent bardzo popularnego specyfiku na odchudzanie, a także środka na cukrzycę (który także wpływa na zmniejszenie wagi) Ozempic. Jak przypomina Agencja Reutera, około jedna piąta wzrostu zatrudnienia w Danii to skutek rosnącej liczby etatów w Novo Nordisk. Firma zatrudnia około 30 tysięcy osób.