Czesi coraz rzadziej kupują w Polsce: O "turystyce zakupowej" Czechów do Polski pisaliśmy nie raz. Nasi południowy sąsiedzi w ostatnich latach przekraczali granicę, żeby kupić tańsze paliwo, ozdoby świąteczne, masło oraz inne artykuły spożywcze, a w ostatnich tygodniach bardzo często zapuszczali się po tańsze papierosy. Czeskie media uważają jednak, że czasy, gdy było to bardzo opłacalne dla Czechów, powoli się kończą.
Polska zdrożała: "Polskie sklepy oferowały aż o jedną trzecią niższe ceny i nawet jeśli w związku z wyjazdem trzeba było dopłacić za paliwo, zakupy w Polsce i tak opłaciły się finansowo. Ale te czasy już minęły" - opisuje serwis Události247.cz. Wyliczono, że oszczędności z ok. 30 proc. spadły do ok. 7 proc. Wciąż jednak jest taniej, co widać po aktywności na grupie "POLSKA - zakupy, porady i zalecenia", która liczy prawie 220 tys. osób. Regularnie pojawiają się tam informacje m.in. o promocjach w polskich dyskontach. Wskazuje to, że Czesi nie porzucili zupełnie naszego rynku.
Niemcy zamiast Polski? Odwiedzając czeskie media trudno jednak znaleźć artykułu o "Czechach szturmujących polskie sklepy". Rosnące koszty w Polsce sprawiły, że Czesi chętniej niż u nas robią zakupy w Niemczech. "Coraz więcej osób wyjeżdża do Niemiec. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że zakupy w Niemczech są znacznie droższe niż tutaj, jednak w rzeczywistości jest odwrotnie. Rynek niemiecki jest jednym z najbardziej rozwiniętych w Europie, dzięki czemu oferuje doskonały stosunek ceny do jakości" - piszą czeskie media. Podobno żywność można kupić aż o połowę taniej niż w Czechach.
Nawet premier o tym mówił: O tym, że niemiecki rynek jest tańszy od czeskiego, zrobiło się głośno jeszcze w 2023 r. Wtedy premier Czech Petr Fiala zrobił zakupy w niemieckich oraz czeskich marketach i nagrał wideo, na którym porównuje ceny. - Praktycznie identyczne produkty od tych samych producentów i od tych samych producentów są po prostu droższe w Czechach. W dodatku w Niemczech wydają się mieć większe opakowania - mówił. Nagranie odbiło się szerokim echem w całym kraju. Premier chciał nim obwinić o wyższe ceny producentów i handlowców.
Przeczytaj też: Szaleństwo w Czechach. Praga sparaliżowana. Lidl otworzył "pierwszy taki sklep".
Źródła: udalosti247.cz, POLSKO - nákupy, tipy a doporučení [Facebook], novinky.czk