UPS zamierza zwolnić 4 proc. wszystkich pracowników, czyli 20 tys. osób. Ponadto do końca czerwca firma planuje zamknąć 73 wynajmowane i posiadane budynki. Wszystko to w związku z drastycznym spadkiem liczby przesyłek Amazonu, które obsługuje. Analizy wciąż jednak trwają i możliwe, że zamkniętych zostanie jeszcze więcej placówek.
W styczniu UPS poinformował o zawarciu porozumienia ze swoim największym klientem, Amazonem, na mocy którego liczba obsługiwanych przesyłek zostanie zmniejszona o 50 proc. do połowy 2026 roku. We wtorek prezeska UPS Carol Tome przekazała, że większość obszarów we współpracy z Amazonem, z jakich rezygnuje spółka, "nie przynosiła zysku" i nie była to zdrowa relacja.
Carol Tome zapowiedziała też zmiany w firmie, które mają zmniejszyć zależność od pracy ludzkich rąk w UPS. Spółka stawia na automatyzację, począwszy od sortowania paczek, przez naklejanie etykiet i na załadunku oraz rozładunku ciężarówek kończąc. Aż 400 placówek UPS ma stać się w pełni lub częściowo zautomatyzowana.
UPS uważa, że klienci odczują wpływ ceł i w związku z tym oraz w związku z częściowym wycofaniem się ze współpracy z Amazonem, firma przewiduje, że jej przychody spadną w II kwartale w porównaniu do tego samego okresu rok wcześniej. We wtorek poznaliśmy natomiast wyniki za I kwartał 2025 roku. UPS wypracowało 1,19 mld dol. zysku na koniec marca, przy przychodach na poziomie 21,5 mld dolarów. Wcześniej spółka prognozowała, że rok skończy z 89 mld dolarów przychodów.
Czytaj też: Potężne zwolnienia w Intelu. 21 tys. osób trafi na bruk. Nowy prezes złapał za miotłę
Źródła: CNN, AP News