Kontrakty terminowe na amerykańskie indeksy giełdowe w niedzielę wieczorem i poniedziałek rano polskiego czasu rosły o nawet ponad 1,5 proc. Do rozpoczęcia sesji za oceanem jeszcze wiele godzin, ale na ten moment wygląda na to, że może być to sesja wzrostowa, podobnie zresztą jak w Europie. Tak już kształtuje się giełdowy dzień w Azji, szczególnie główne indeksy w Chinach i Hongkongu. Po drugiej stronie jest złoto, którego notowania spadają o blisko 1,5 proc. Postrzegane jako bezpieczna inwestycja w czasach zwiększonej niepewności, drożeje często gdy ta niepewność i ryzyka rosną. Inwestorzy wydają się odreagowywać handlowe stresy z zeszłego tygodnia, licząc na zmniejszenie napięcia na linii USA - Chiny, choć jednocześnie trudno nazwać tę reakcję wybuchem radości.
To efekt rozmów, jakie przez weekend prowadzili przedstawiciele Stanów Zjednoczonych i Chin w szwajcarskiej Genewie. Ich tematem była wojna celna. Po pierwszym dniu negocjacji Donald Trump stwierdził, że strony wynegocjowały "całkowity reset... w przyjazny, ale konstruktywny sposób". Sam Trump udziału w nich nie brał, odbywały się na niższym poziomie. USA reprezentowali m.in. sekretarz skarbu Scott Bessent i przedstawiciel do spraw handlu Jamieson Greer. Ze strony chińskiej w Szwajcarii obecny był m.in. wicepremier He Lifeng.
Pierwsi rezultat rozmów skomentowali Amerykanie. Bessent stwierdził, że osiągnięto istotny postęp, a Greer że różnice między stronami w tym sporze nie były tak duże, jak wcześniej myślano. Stwierdzili, że osiągnięto porozumienie z Chinami w sprawie zmniejszenia deficytu handlowego USA. W podobnym tonie wypowiedział się He Lifeng, mówiąc o ważnym konsensusie. Przekazał też, że Stany Zjednoczone i Chiny ustaliły, że powstanie nowy mechanizm konsultacji dotyczących tematów handlowych i gospodarczych. Przed dziennikarzami wystąpili osobno. Żadna ze stron nie podała szczegółów porozumienia. Mamy je poznać dziś - w poniedziałek 12 maja. Nikt też nie zasugerował obniżek taryf celnych. Ze strony amerykańskiej wobec Chin wynoszą one 145 proc., Chiny zaś nałożyły cła na towary z USA w wysokości 125 proc.
"To krok we właściwym kierunku, pokazujący, że obie strony są zainteresowane osiągnięciem konstruktywnego rozwiązania i rozwijaniem lepszych relacji handlowych" - mówi, cytowany przez Reutersa, Eric Kuby, dyrektor ds. inwestycji w North Star Investment Management Corp. z Chicago. Jak dodał, mimo że szczegóły są jeszcze niejasne, "kierunek wydaje się być bardziej kooperacyjny niż bojowy i myślę, że musimy postrzegać to jako coś pozytywnego". "Rynki mogą być zachęcone osiągnięciem pewnego porozumienia w sprawie umowy, jednak wszystko będzie zależało od ujawnienia dalszych szczegółów" - tak z kolei skomentował rozmowy Gennadij Goldberg z TD Securities w Nowym Jorku. "Istnieje ryzyko, że umowa będzie mniej znacząca niż oczekiwano. Wtedy rynek może być rozczarowany" - dodał.
Czytaj też: Cła Trumpa nie działają? Chinom spadł eksport do USA, ale odrobiły to sobie w innych miejscach
Źródła:investing.com, Reuters1,Reuters2