Barack Obama swoje przemówienie podczas wydarzenia Impact'25 w Poznaniu zaczął od wspomnienia, że jako młody człowiek, szukający swojej drogi i przekonań, był głęboko zainspirowany ruchem Solidarności w Polsce. - Obecny moment to nie jest pierwszy raz, kiedy Amerykanie powinni czerpać inspirację z innych miejsc na świecie - podkreślił były amerykański prezydent.
- Każdy kraj, każdy naród ma swoje własne specyficzne historie, mity, zmagania, napięcia, konflikty, ale też wiele mamy ze sobą wspólnego - mówił Obama. - Musimy wiedzieć, dlaczego jeden kraj idzie w jednym kierunku, a inny kraj idzie w innym. Wszyscy mamy takie same wyzwania i kiedy podróżuję i rozmawiam z różnymi liderami z różnych krajów, ciągle czerpię inspirację i staram się tworzyć powiązania między tym, co dzieje się w jednym, a tym, co dzieje się zupełnie gdzie indziej - dodawał. - Kiedy przyjechałem tutaj w 2020 r., a ostatni raz byłem w Europie w 2016 r., starałem się przypominać Europejczykom, jak niezwykłe było to, że kontynent, który został zniszczony, zbrutalizowany, stał się najbardziej pokojową i zamożną wspólnotą w historii w ciągu zaledwie jednego pokolenia, ale nie należy tego traktować jako pewnika - podkreślał były prezydent USA.
W Polsce widać transformację, która przynosi nową pomyślność, wolność i jest powielana na całym świecie
- dodawał.
Barack Obama bardzo dyplomatycznie odnosił się do prezydentury Donalda Trumpa, ale biorąc pod uwagę strach, który panuje w Europie, odkąd objął on urząd, starał się uspokajać. - Wierzę, że Stany Zjednoczone nadal mają rolę do odegrania we wzmacnianiu starego porządku. I nie sądzę, żeby to była tajemnica, że nie zgadzam się z niektórymi decyzjami, które obecnie podejmuje Waszyngton. Ale mam jedną wiadomość, którą chcę przekazać, kiedy jestem po tej stronie Atlantyku. Podstawowe poczucie solidarności, które większość Amerykanów czuje wobec Europy, zależy nie tylko od naszego rządu, ale od naszych obywateli - zapewniał. Wskazał, że inspiracją dla obywateli USA może być zachowanie Polaków po wybuchu wojny w Ukrainie na pełną skalę i otworzenia granic dla Ukraińców.
Co ciekawe, były amerykański prezydent wskazał pozytyw izolacjonistycznej polityki Donalda Trumpa. - Ten moment uczy nas, że postęp w demokracji, prawach człowieka, zmianie klimatu i wszystkie duże problemy, z którymi się mierzymy, nie mogą być rozwiązane tylko przez Stany Zjednoczone. Wkraczamy w erę, w której jeśli zamierzamy utrzymać postęp we wszystkich tych wymiarach. Europejczycy muszą uznać, że nie mogą polegać tylko na Stanach Zjednoczonych w kwestii naszej obrony - podkreślał, wskazując m.in. na kwestię obronności. Dodał, że w Europie mogło istnieć przekonanie, że jeśli coś nie będzie działać poprawnie to "przyjdzie" USA i to naprawi.
Były amerykański prezydent odniósł się wprost do obecnej sytuacji politycznej w Polsce. - Polska przechodzi przez podobną polaryzację i podziały polityczne jak Stany Zjednoczone. W nadchodzących wyborach prezydenckich, a także w przyszłych wyborach parlamentarnych, te różnice nie znikną z dnia na dzień. Demokracja nie jest łatwa. Uważam jednak, że postępowi politycy w Polsce coraz lepiej rozumieją poglądy niektórych konserwatywnych, głęboko religijnych, często wiejskich społeczności. Jeśli chcesz być skuteczny i budować szerokie koalicje, które będą w stanie realnie realizować program, musisz słuchać i starać się zrozumieć ich perspektywę - podkreślał Barack Obama.
Co więcej, amerykański prezydent zgodził się z tezą, którą postawił Timothy Snyder, że Amerykanie powinni wziąć przykład z Polski, która zbudowała właśnie szeroką światopoglądowo koalicję, co było efektem m.in. masowych protestów obywateli. - Dokładnie tak powinniśmy robić - przytaknął Barack Obama.
- Wierzę, że niektóre skrajnie prawicowe partie, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i na całym świecie, są bardzo niebezpieczne ze względu na idee i politykę, które promują. Ale myślę też, że ci, z którymi sympatyzuję, po lewej lub centrolewicowej stronie sceny politycznej, również popełnili pewne błędy. Jednym z nich było, moim zdaniem, zbyt duże poczucie pewności siebie, zadufanie, a czasem osądzanie innych w przekonaniu o naszej moralnej słuszności - dodał były prezydent USA. Regularnie podczas swojego wystąpienia nawoływał do kompromisów.
Amerykański prezydent podkreślał też, jaką wartość ma przekazywanie prawdziwych informacji i wierność prawdzie. Wskazywał też na wartość prawa. - Bez rządów prawa ludzie mogą kłamać, kraść, oszukiwać, a nawet bić innych i jeśli są wystarczająco potężni lub bogaci, by im się to udało, nikt nie będzie w stanie nic z tym zrobić. Rządy prawa nie eliminują wszystkich ludzkich słabości, ale dają większą szansę na to, że każdy będzie traktowany sprawiedliwie - opowiadał Barack Obama.