"Za" ważnymi zmiany w Kodeksie Pracy zagłosowało 56 senatorów. Dwóch było "przeciw", a 29 wstrzymało się od głosu. Ustawa zakładająca tzw. jawność płac wróci teraz do Sejmu. Senatorowie wprowadzili jednak w niej poprawkę. "Ustawa posługuje się szeregiem nieprecyzyjnych określeń, które w praktyce ich stosowania mogą być źródłem szeregu wątpliwości interpretacyjnych" - zauważano. Dlatego to doprecyzowano poprawką.
Według senatorów przepisy sformułowano w ten sposób, że nie wiadomo "czy informacje o wynagrodzeniu pracodawca powinien, w postaci papierowej lub elektronicznej, przekazywać każdej osobie ubiegającej się o pracę, czy też wystarczy, jeżeli informacje o wynagrodzeniu udostępni w ten sposób, aby każda osoba ubiegająca się o zatrudnienie mogła się z nimi zapoznać". Dlatego wprowadzono trzy ważne warunki dla pracodawców. Będą musieli opublikować informacje o wynagrodzeniu:
Senatorowie wskazali także, że "informacja ma dotyczyć również niesprecyzowanych, odpowiednich postanowień układu zbiorowego pracy lub regulaminu wynagradzania oraz ma być przekazywana z odpowiednim wyprzedzeniem, przy czym ustawa nie precyzuje, jaki okres będzie w tym aspekcie wystarczający". Co ciekawe, podkreślono też, że "nie wiadomo, na czym mają polegać świadome i przejrzyste negocjacje, które obowiązany jest zapewnić pracodawca osobie ubiegającej się o zatrudnienie".
- Każde ogłoszenie o pracę będzie musiało posiadać widełki wynagrodzenia, co sprawi, że zmniejszy się luka płacowa, czyli różnica między wynagrodzeniami kobiet i mężczyzn - podkreślał Witold Zembaczyński, poseł Koalicji Obywatelskiej. Z kolei Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, ministerka pracy dodawała, że to "krok w stronę większej przejrzystości na rynku pracy".
Przeczytaj też: "Ależ zaskoczenie! Zapytali pracodawców o czterodniowy tydzień pracy. Oto wynik".
Źródła: Senat, "Rzeczpospolita", TVN