Rada Polityki Pieniężnej w czerwcu nie zmieniła wysokości stóp procentowych (główna wynosi nadal 5,25 proc.) - i tego się akurat spodziewaliśmy, zgodnie zresztą z wcześniejszymi zapowiedziami prezesa NBP. Do niedawna jednak ekonomiści mogli jeszcze zakładać, że w kolejnych miesiącach RPP stopy będzie jeszcze ciąć, bo - jak to niektórzy określali - warunki do tego ma idealne. To już nie jest aktualne.
Bo po drodze mieliśmy wybory prezydenckie w Polsce, które jednak nieco zmieniły obraz sytuacji, a potem wczorajszą (czwartkową) konferencję prasową Adama Glapińskiego. Nie dało się nie zauważyć, że prezes przybrał mocno jastrzębie szaty (jastrzębie podejście w polityce monetarnej zakłada większą skłonność do wyższych stóp procentowych, czyli do zacieśniania, jego przeciwieństwem jest podejście gołębie, łagodne i niskie stopy). Po tym wystąpieniu ekonomiści zaczęli obstawiać, że RPP będzie mniej chętna niż wcześniej co cięć stóp. I właśnie dostaliśmy głos ze środka z samej Rady, który to potwierdza.
Zgadzam się z poglądami ekonomistów, którzy przewidują mniejszą chęć rady do dokonywania cięć po wyborach prezydenckich
- powiedział Ludwik Kotecki, członek RPP agencji Bloomberg. "Przy tej niestabilności politycznej, której można się spodziewać już teraz, trudno oczekiwać znaczącej konsolidacji fiskalnej" - dodał. Akurat on uważa, że stopy procentowe powinny spaść albo w lipcu, albo we wrześniu (w sierpniu RPP ma wakacyjną przerwę od posiedzeń decyzyjnych). Cięcie w tym roku jeszcze o łącznie 50 punktów bazowych byłoby jego zdaniem "optymalne".
Rada nie powinna dłużej czekać z cięciami, ponieważ może to zaszkodzić gospodarce. Z drugiej strony nie jestem już taki pewien, że większość poprze obniżkę w lipcu lub wrześniu
- stwierdził Kotecki. To by oznaczało zamrożenie stóp procentowych na dłużej. I w zasadzie byłoby spójne z tym, co mówił na wczorajszej konferencji prasowej Adam Glapiński, który powiedział, że RPP będzie podejmować decyzje z uwzględnieniem pojawiających się nowych, kluczowych informacji.
- Sytuacja jest zmienna, niepewna, sygnały z rynku, z gospodarki są mieszane, dlatego tak możemy zadeklarować. Jak państwo wiedzą, w przyszłym miesiącu będziemy mieli nową projekcję NBP, która jest dla nas podstawowym wyznacznikiem decyzji i ona pomoże lepiej ocenić perspektywy inflacji w dłuższym okresie - zapowiedział prezes NBP.
Jednocześnie napłyną nowe dane, o płacach, sprzedaży, i samej inflacji. Niestety, w lipcu wciąż nie będziemy znali cen energii elektrycznej w czwartym kwartale, a także nie będziemy znali projektu przyszłorocznego budżetu. Dlatego też nie zapowiadamy dzisiaj żadnej ścieżki przyszłych stóp procentowych
- w takich słowach zakończył swoje wystąpienie (po nim dostał jeszcze kilka pytań od dziennikarzy, ale odpowiedzi na nie nie zmieniły już obrazu sytuacji).
Rada Polityki Pieniężnej liczy 10 członków, razem z prezesem NBP, który pełni rolę jej przewodniczącego. Po trzech wybierają: Prezydent RP, Sejm i Senat. Ludwik Kotecki jest członkiem "senackim", obok Przemysława Litwiniuka i Joanny Tyrowicz. Sejm wybrał do RPP Iwonę Dudę, Wiesława Janczyka i Gabrielę Masłowską. "Prezydenccy" członkowie Rady zaś to: Ireneusz Dąbrowski, Cezary Kochalski i Henryk Wnorowski.
Czytaj też: Uparty Musk, wściekły Trump. Wielka awantura i publiczne groźby. Kurs Tesli runął
Źródło: Bloomberg, konferencja prasowa prof. Adama Glapińskiego (można ją obejrzeć pod tym linkiem)