Wojna handlowo-celna między Chinami i USA trwa już od kilku miesięcy. Chiny postanowiły wyprowadzić kolejny cios, ograniczając eksport antymonu. Już wcześniej wprowadzono całkowity zakaz jego dostaw do Stanów Zjednoczonych. Tymczasem Państwo Środka odpowiada za większość światowej produkcji tego pierwiastka. Szczególnie ważny jest on dla akumulatorów kwasowo-ołowiowych powszechnie spotykanych w pojazdach z silnikami benzynowymi czy jako źródło zasilania awaryjnego w wielu gałęziach przemysłu, a także magazynowania nadwyżek energii generowanej przez systemy słoneczne i wiatrowe.
- Uważamy to za sytuację nadzwyczajną - powiedział Steve Christensen, dyrektor wykonawczy amerykańskiej organizacji Responsible Battery Coalition. Antymon jest wykorzystywany nie tylko w zastosowaniach cywilnych, ale również w sprzęcie wojskowym. Ceny surowca wzrosły czterokrotnie w ciągu ostatniego roku i obecnie kosztuje on 60 tys. dolarów za tonę. Zgodnie z danymi USGS (United States Geological Survey) chińska produkcja za ubiegły rok to ponad 60 proc. całej podaży pierwiastka. Dodatkowo wiele krajów wysyła do Chin swoje wydobycie w celu przetworzenia. Antymon znajduje się na chińskiej liście kontroli eksportu od września 2024 roku. Oznacza to, że firmy muszą uzyskać licencję na każdą zagraniczną transakcję obejmującą ten minerał. W grudniu wydano całkowity zakaz dostaw do USA, a obecny eksport to zaledwie jedna trzecia względem poziomu z zeszłego roku.
Uzależnienie od chińskich dostaw jest ogromne. Ogólne zapotrzebowanie na antymon wynosi około 230-240 tys. ton rocznie, z czego około jedna trzecia jest wykorzystywana przy produkcji baterii kwasowo-ołowiowych. Część zapotrzebowania pokrywa recykling jednak niezbędne jest też około 10 tys. ton antymonu o wysokiej czystości. Sprzedawcy, którzy wcześniej nabyli ten materiał, żądają często znacznie wyższych cen. Konkurencję stanowią też chińskie przedsiębiorstwa np. z branży solarnej, często oferujące lepsze warunki jego producentom. Cześć kosztów wynikających z trudności w zdobyciu surowca i związanych z tym podwyżek może zostać przeniesiona na klientów.
Chiny stały się potentatem, jeśli chodzi o wydobycie wielu surowców, w tym niezwykle ważnych dla nowoczesnego przemysłu metali ziem rzadkich. Nie jest to dobra perspektywa dla krajów zachodnich. Zdaniem Christensena są one "nadmiernie zależne od geopolitycznego przeciwnika w zakresie minerałów fundamentalnych zarówno dla obrony narodowej, jak i życia cywilnego". - Dla Stanów Zjednoczonych droga naprzód musi obejmować onshoring mocy przetwórczych, skalowanie krajowego recyklingu i budowanie strategicznych sojuszy mineralnych z zaufanymi partnerami. W przeciwnym razie ten kryzys będzie się powtarzał raz za razem - stwierdził ekspert. Nieśmiałe kroki do budowy łańcucha dostaw antymonu spoza Chin są podejmowane. W planach jest m.in. budowa zakładu przetwarzania i odzyskiwania minerałów krytycznych w USA czy przetwórstwa metali w Australii.
Czytaj też: Chiny ścigają się tu z USA. Chodzi o kluczowe zasoby
Źródła: Reuters, Business Insider