Rząd Donalda Tuska najchętniej w ogóle nie zgadzałby się na wprowadzenie tego systemu, a przynajmniej w takiej formie jak obecnie - pisze "Rzeczpospolita", która powołuje się na nieoficjalne informacje. Osoba z kręgów rządowych powiedziała anonimowo w rozmowie z dziennikiem, że zapisy dotyczące systemu ETS2 "nie mogą wejść w roku wyborczym". - Wszyscy są tego świadomi. Takie jest oczekiwanie premiera, inaczej mogą polecieć głowy - podkreślił. Przeciwko systemowi ETS2 opowiedział się pod koniec czerwca premier Czech Petr Fiala. Ostrzegł, że jego wdrożenie doprowadzi do wzrostu cen paliw i kosztów utrzymania mieszkań.
Wiceminister klimatu i środowiska Krzysztof Bolesta, który jest odpowiedzialny w resorcie m.in. za sprawy europejskie, wyjaśnił, że system należy ponownie przemyśleć. - Uważamy, że ETS2 jest systemem zbędnym z punktu widzenia transformacji energetycznej. Mamy inne narzędzia redukcji, które obowiązują i te dodatkowe obciążenia obywateli są niepotrzebne - zaznaczył minister w rozmowie z gazetą. Dodał, że ETS2 został uzgodniony w 2023 r. za rządów Prawa i Sprawiedliwości "bez żadnych zabezpieczeń" a "radykalne jego zmiany będą trudne, bo wymagają większości państw UE i Komisji Europejskiej".
ETS2 to system handlu emisjami CO2, którego celem jest ograniczenie emisji gazów cieplarnianych. To mechanizm, który ma pomóc osiągnąć Unii Europejskiej redukcję emisji o 55 proc. do 2030 roku, a następnie uzyskanie neutralności klimatycznej do 2050 r. Natomiast od 2027 roku unijny podatek miałby objąć również gospodarstwa domowe, małe zakłady przemysłowe i transport drogowy. Firmy, które sprzedają w tych sektorach paliwa kopalne, będą musiały kupować prawa do emisji dwutlenku węgla, co z kolei przełoży się między innymi na ceny paliw i ogrzewania. Michał Wojtyło z Instytutu Reform wyjaśniał w rozmowie z Next.gazeta.pl, że system ETS2 według różnych szacunków w początkowej fazie może podnieść cenę węgla o 500 zł za tonę, a benzyny - o 60 groszy na litr.
Tymczasem Komisja Europejska zaproponowała w środę 2 lipca nowy cel redukcji emisji CO2 - o 90 procent do 2040 roku. Sprawę skomentował minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. "Propozycja Komisji Europejskiej wskazująca nowy cel redukcji emisji CO2 do 2040 roku aż o 90 proc. jest, zdaniem PSL, absurdalna. Europa musi stawiać na obronność, odbudowę przemysłu i konkurencyjność, nie tracić czas na wyznaczanie nierealnych wskaźników" - podkreślił.
Czytaj również: "Historyczny moment w Polsce. Zauważył to nawet prestiżowy "FT". 'Mamy mijankę'".
Źródła:Rzeczpospolita, IAR, Władysław Kosiniak-Kamysz (X)