Siedemdziesięciolatek z czeskiej Pragi padł ofiarą internetowego oszusta. Miała się z nim skontaktować rzekomo hollywoodzka aktorka Sandra Bullock. Internetowa znajomość zaczęła się niewinnie - od przyjacielskiej rozmowy i przerodziła się w romantyczną relację. Do tego stopnia, że mężczyzna zaczął planować małżeństwo z aktorką. Oszust, podszywający się pod gwiazdę, obiecywał mu, że gdy tylko przyjedzie do Stanów Zjednoczonych, to razem zamieszkają. Wcześniej oczekiwał jednak pieniędzy, które 70-latek sukcesywnie przelewał.
Rzekoma aktorka oczekiwała od seniora wsparcia finansowego. I to za wszelką cenę. Policja opublikowała jedną z szokujących wiadomości, jakie miał dostawać senior. "Amerykańska aktorka" pisała do niego po czesku. "Znajdź sposób na zdobycie pieniędzy. Albo jeszcze lepiej - sprzedaj swoje rzeczy, bo jak do mnie przyjedziesz, nie będziesz ich już potrzebował. Sprzedaj telewizor, meble, lodówkę. Będziesz potrzebował tylko ubrań i paru rzeczy osobistych" - tak pisał do niego oszust, wymagając skrajnego poświęcenia. Niestety je otrzymał. Jego ofiara systematycznie przekazywała pieniądze, zwykle w formie kart podarunkowych. Nie były to tylko oszczędności, bo aby sprostać oczekiwaniom zgodnie z sugestią, sprzedał swój dom. Mężczyzna stracił w sumie ponad sześć milionów koron, czyli około miliona złotych. Policja szuka teraz oszusta, któremu grozi 8 lat więzienia.
Podobne przypadki są również w naszym kraju. Oszuści podszywali się m.in. pod Michała Szpaka, koreańskich celebrytów K-POP, a nawet Lewisa Hamiltona. Z racji, że tego typu sytuacji jest coraz więcej, w kwietniu krakowskie policjantki przeprowadziły na ten temat prelekcję w Krakowskim Centrum Seniora. "Nigdy nie wysyłaj pieniędzy osobie, której nie znasz osobiście. Celebryci nie proszą fanów o pomoc finansową" - ostrzegano. Poinformowano też o schemacie działania takich oszustów. Najpierw piszą wiadomość prywatną z profilu wyglądającego na prawdziwy, dzięki czemu ofiara czuje się wyróżniona. Następnie prawią komplementy i żalą się np. na "samotność w blasku fleszy" i zaczynają prosić o finansową pomoc, za co oferują jakąś formę "odwdzięczenia się".
Przeczytaj też: Zamieszanie w PAŻP. Złożyła rezygnację i po tygodniu wraca. "Nie może tak być".
Źródła: IAR, denik.cz, Policja Małopolska