Eksperci przypuszczają, że o środowym ruchu RPP zdecydowała lipcowa projekcja NBP i niska ścieżka inflacji oraz mniejsze ryzyko wzrostu cen ropy naftowej ze względu na uspokojenie się sytuacji na Bliskim Wschodzie. Sam prezes Narodowego Banku Polskiego podczas czwartkowej konferencji mówił m.in., że projekcja pokazuje, iż inflacja w średnim okresie będzie zgodna z celem NBP, który wynosi 2,5 proc. +/- 1 proc.
RPP biorąc pod uwagę te dane, miała zdecydować o "ostrożnym" dostosowaniu stóp procentowych. - Jednocześnie Rada podkreśla, że utrzymujące się czynniki niepewności mogą istotnie wpłynąć na kształtowanie się inflacji - podkreślał Adam Glapiński. W tym przypadku chodzi m.in. o tempo wzrostu wynagrodzeń, zamrożenie cen energii, sytuację na Bliskim Wschodzie, ewentualny wzrost cen ropy naftowej oraz napięcia handlowe wywoływane cłami Donalda Trumpa. Glapiński podkreślił, że "kolejne decyzje Rady będą uzależnione od napływających informacji". - Nie zapowiadamy ścieżki, żadnej obniżki cen stóp procentowych. To nie jest początek cyklu. Obniżek stóp procentowych nie planujemy, ponieważ obecna sytuacja tego nie uzasadnia - mówił m.in. prezes NBP.
"Po konferencji prezesa Glapińskiego rynek wycenia, że stopa bazowa zostanie zredukowana do ok. 4,2 proc. do końca grudnia 2025 r. (kolejne obniżki o ok. 75 pb jeszcze w tym roku) i do ok. 3,5 proc. do grudnia 2026 r. (dalsze obniżki o ok. 75 pb w 2026 r.)" - piszą tymczasem w mediach społecznościowych analitycy Banku Pekao.
Kiedy zatem stopy procentowe mogą spaść poniżej 5 proc.?
We wrześniu. Nie wiem tylko, czy to będzie 25 czy 50 punktów bazowych. Dużo będzie zależało od tego, czy uda się wytrącić prezesowi Glapińskiemu argument pt. "w czwartym kwartale jest olbrzymie zagrożenie, bo ceny energii mogą wzrosnąć i nie będą mrożone". To są oczywiste bzdury, bo ceny energii bez mrożenia, według mnie, byłyby niskie - ich ceny na giełdach ostatnio spadały. Z związku z tym myślę, że te zatwierdzone stawki nie byłyby wyższe od tych mrożonych. Ale prezes na każdej konferencji z uporem o tym mówi
- podkreśla w rozmowie z Next.Gazeta.pl Piotr Kuczyński, analityk Xeliona.
Przypomnijmy, że przyjęta ostatnio przez Sejm nowelizacja ustawy wiatrakowej zawiera również poprawki dotyczące mrożenia cen energii w czwartym kwartale. Ma to niejako skłonić prezydenta Andrzeja Dudę do podpisania nowego prawa, ale ten twierdzi, że nie da się szantażować. Prezydent najprawdopodobniej zawetuje ustawę albo skieruje do Trybunału Konstytucyjnego.
Jeśli prezydent Duda ją zawetuje, to rząd wymyśli inny sposób lub złoży po prostu osobną ustawę o mrożeniu i rzuci następnemu prezydentowi. Bardzo wątpię, żeby Karol Nawrocki ją wtedy zawetował
- ocenia analityk Xeliona.
Jak wcześniej wspomnieliśmy, prezes NBP na konferencji prasowej mówił m.in. o niepewności związanej z polityką celną Donalda Trumpa. - Ale to jest niepewność dla wzrostu gospodarczego, a nie dla inflacji. Dlatego, że jeśli chodzi o inflację, to im wyższe cła nałożą USA, to tym niższa inflacja będzie w Polsce. Ci, którzy nie będą mogli sprzedać w Stanach Zjednoczonych, będą ładowali się ze swoimi produktami do wszystkich innych krajów, obniżając ceny. Zmniejszy się wzrost gospodarczy w UE, co zwrotnie uderzy też w Polskę. W związku z tym nie widzę powodu, dla którego stopy procentowe miałyby być wysokie - ocenia Piotr Kuczyński.
Przypomnijmy, że wcześniej, w maju, Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o obniżeniu głównej stopy procentowej o 50 punktów bazowych - do poziomu 5,25 proc. Z wyliczeń serwisu Rankomat.pl wynika, że tylko w wyniku lipcowej obniżki stóp procentowych rata kredytu na kwotę 500 000 zł, który został zaciągnięty na 30 lat, spadnie o 85 zł. Połączony efekt dwóch tegorocznych obniżek stóp zmniejszy ratę o 257 zł - z 3 651 zł do 3 394 zł. Jak czytamy, "wraz z każdą obniżką rośnie zdolność kredytowa. W przyszłym roku część osób może liczyć na wzrost dostępnej kwoty o ponad 100 000 zł".