Chiny ostrzegły Stany Zjednoczone przed eskalacją wojny handlowej. Pekin zagroził odwetem wobec państw, które sprzymierzą się z USA w celu wykluczenia Chin z łańcuchów dostaw. Choć Pekin i Waszyngton podczas czerwcowych negocjacji w Londynie porozumiały się w sprawie ramowej umowy handlowej, to jej szczegółów po dziś dzień nie ujawniono. Chińskie władze uważają, że USA wykorzystują cła jako "narzędzie przymusu".
Amerykańska administracja od 1 sierpnia zamierza przywrócić wobec części państw wysokie taryfy celne. 12 sierpnia upływa termin zawarcia ostatecznej umowy handlowej z Chinami. Chiński "Dziennik Ludowy" - propagandowa tuba władz - zwraca uwagę, że tylko "stanowcze stanowisko" wobec USA może naprawdę chronić interesy innych państw. Trump natomiast zagroził obciążeniem kolejnym 10 proc. cłem wszystkich krajów, które popierają "antyamerykańską politykę BRICS". To blok, który stworzyły m.in. Chiny i Rosja.
Chiny jako jedyne nie ugięły się pod presją amerykańskiej administracji i na każde podwyższenie taryf odpowiadały cłami odwetowymi. Wówczas stawki celne poszybowały nawet do 250 procent. Średnia stawka ceł na chińskie towary w USA wynosi obecnie 51 procent, a na amerykańskie w Chinach - 32 procent.
Czytaj też: Trump grozi Putinowi i Xi. "Nie będzie żadnych wyjątków od tej polityki"
Źródła: IAR