Port morski Rotterdam wyznaczył miejsca, w których będą mogły cumować okręty NATO, dostarczające zaopatrzenie wojskowe. Okręty kilka razy do roku mają przez pewien czas "być w gotowości" przy nabrzeżu. Zarezerwowano dla nich specjalne miejsca. Na terenie portu przeprowadzane mają być także ćwiczenia desantowe. - Nie każdy terminal jest odpowiedni dla transportów wojskowych - podkreślał w rozmowie z "Financial Times" dyrektor portu Boudewijn Siemons. Ten w Rotterdamie może jednak spełniać taką funkcję, dlatego trwają tam przygotowania na ewentualny konflikt zbrojny.
Ministerstwo Obrony zdecydowało, że potrzebuje przepustowości terminalu do obsługi wielu statków przewożących ładunki wojskowe (głównie sprzęt i amunicję). W ramach NATO uzgodniono, że tego typu ładunki mogą być transportowane przez Holandię, nawet jeśli miejsce przeznaczenia znajduje się poza Holandią. Tylko na terenie tego portu można przeprowadzać przeładunek amunicji. Dlatego resort obrony chce mieć pewność, że można tam przeprowadzać operacje wojskowe. "Holandia wzmacnia zatem swoją obronę, co będzie zauważalne w wielu miejscach w kraju w nadchodzących latach, zwłaszcza że siły zbrojne rosną i potrzebują więcej miejsca" - czytamy w komunikacie.
Boudewijn Siemons opowiadał, że swoje przygotowania koordynuje z sąsiednią Antwerpią plany zarządzania transportem. - Jeżeli trzeba byłoby przesłać duży wolumen towarów, będziemy kontaktować się z Antwerpią i innymi portami, żeby przejęły od nas część wolumenu. Coraz mniej patrzymy na siebie jak na konkurentów - dodał. Chodzi bowiem o przygotowanie nie tylko na przeładunek sprzętu wojskowego, ale też przekierowywania ruchu cywilnego w przypadku wystąpienia jakiegokolwiek konfliktu zbrojnego w Europie. Te przygotowania są konsekwencją słów Marka Rutte, sekretarza generalnego NATO, który ostrzegł członków sojuszu, że Rosja może zaatakować jednego z nich do 2030 r.
Holenderski port, który zyskuje wojskowe zdolności, to największy terminal morski w Europie. Zajmuje 12 500 ha powierzchni (wliczając wodę i ląd). Obsługuje: 436 milionów ton ładunków rocznie oraz 28 000 statków pełnomorskich i 91 000 statków śródlądowych. Zatrudnienie w nim znajduje 192 000 pracowników, a w sumie generuje ponad 500 000 miejsc pracy. To jedno z najbardziej strategicznych dla gospodarki Europy miejsc na całym kontynencie. Mówi się, że odpowiada za 3,2 proc. PKB Holandii. To także jedna z kilkudziesięciu dodatkowych lokalizacji w Holandii, z których Ministerstwo Obrony chce korzystać. Wynika to z Narodowego Programu Przestrzeni Obronnej, który został przyjęty przez rząd 23 maja.
Przeczytaj też: Dramat "matki wszystkich branż". Aż 1,2 mln pracowników zagrożonych. UE ogłasza pilne działania.
Źródła: "Financial Times", Port of Rotterdam