A co, jeśli wojsko musiałoby wyjechać na drogi i mosty? Niepokojące ostrzeżenie i sekretna lista

Gdyby Rosja przeprowadziła atak na wschodnią granicę NATO i Sojusz wysłałby w odpowiedzi czołgi, te utknęłyby w tunelach i powodowały zawalenia się mostów - tak dziennikowi "Financial Times" mówi jeden z unijnych komisarzy.
Zdjęcie ilustracyjne, próba przed defiladą wojskową w Warszawie
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Mamy plan wzmocnienia obronności Unii Europejskiej związany ze wzrostem zagrożenia ze strony Rosji, ale nie o produkcję uzbrojenia tutaj chodzi. Tylko o to, że gdyby pojawiła się potrzeba wysłania ciężkiego sprzętu, by bronić wschodniej flanki NATO - czyli między innymi Polski - infrastruktura transportowa Europy by tego nie wytrzymała. 

Mamy stare mosty, które wymagają modernizacji. Mamy wąskie mosty, które trzeba poszerzyć. I mamy nieistniejące mosty, które trzeba zbudować

- powiedział w wywiadzie dla dziennika ekonomicznego "Financial Times" Apostolos Dzidzikostas, komisarz UE ds. transportu. 

Niepokojące słowa z KE. Drogi i mosty nie są gotowe na wojnę

Drogi, mosty, kolej w Europie nie są po prostu przystosowane do transportu wojska wraz ze sprzętem na dużą skalę. Jak zaznacza "FT", poruszające się po europejskich drogach tiry ważą zwykle do 40 ton. Tymczasem waga czołgu sięga 70 ton. Bez możliwości sprawnego przemieszczania się armii nie można skutecznie bronić Europy. 

Rzeczywistość jest dziś taka, że jeśli chcemy przemieścić sprzęt wojskowy i wojska z zachodniej części Europy na wschód, zajmuje to tygodnie, a w niektórych przypadkach miesiące

- podkreśla Dzidzikostas.

Komisarz chciałby przeznaczyć 17 miliardów euro unijnych środków na modernizację infrastruktury, tak, by dostosować ją do ewentualnej wojskowej logistyki. Chodzić ma o 500 projektów infrastrukturalnych wzdłuż czterech europejskich korytarzy wojskowych. "Projekty, które zostały zidentyfikowane wspólnie z NATO i dowódcami wojskowymi sojuszu, są objęte klauzulą poufności ze względów bezpieczeństwa" - pisze "Financial Times". 

Zresztą, nie tylko "pokojowa" infrastruktura transportowa jest problemem. W UE wyzwaniem może być także przygraniczna biurokracja - i tym również należy się zająć, uważa komisarz Dzidzikostas. Wszystko to ma znaleźć się w strategii, którą ma przedstawić w tym roku. 

Europa szykuje się na ewentualny ruch Rosji

Kraje NATO kilka tygodni temu zgodziły się przeznaczać 5 proc. PKB na obronność rocznie do 2035 roku. Składa się na to minimum 3,5 proc. PKB na podstawowe wydatki obronne oraz 1,5 proc. PKB na inne działania, takie jak wzmocnienie przemysłu na produkcję wojskową czy ochronę infrastruktury krytycznej.

Sama Europa także zaczyna mocno stawiać na obronność. Z jednej strony z racji ryzyka, jakie stanowi Rosja po tym, jak rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę w 2022 roku. Z drugiej dlatego, że USA za drugiej prezydentury Donalda Trumpa mogą wyraźnie ograniczyć swoją obecność militarną w Europie.

Na początku marca tego roku Ursula von der Leyen ogłosiła plan dozbrojenia Europy - ReArm Europe. W jego ramach na obronność ma zostać przeznaczone 800 miliardów euro. Z jednej strony zakłada on zwiększenie wydatków na obronę o średnio 1,5 proc. PKB przez państwa członkowskie. Drugim elementem planu jest instrument SAFE (Security Action for Europe), fundusz, który będzie miał do dyspozycji 150 mld euro na pożyczki dla unijnych krajów na cele związane z inwestycjami w obronność. 

Polska chce pozyskać od SAFE 45 miliardów euro. "Chcemy, by pieniądze z tego funduszu wzmocniły kluczowe zdolności Wojska Polskiego oraz nasze programy bezpieczeństwa, w tym m. in. program "Tarcza Wschód". Zebraliśmy projekty na imponującą kwotę ok. 45 mld euro, ale to, ile pieniędzy finalnie otrzymamy, będzie zależeć od ilości wniosków i podziału środków przez KE pomiędzy państwa członkowskie" - przekazał we wtorek 29 lipca minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. 

Więcej o: