Samolot pasażerski linii lotniczych Delta wpadł w środę 30 lipca w turbulencje podczas lotu DL56 z Salt Lake City do Amsterdamu. Turbulencje były tak silne, że pasażerowie, którzy nie zapięli pasów bezpieczeństwa, uderzali o sufit. Ostatecznie samolot bezpiecznie wylądował na międzynarodowym lotnisku Minneapolis-Saint Paul, gdzie oczekiwały zespoły medyczne, by udzielić pomocy rannym. 25 osób zostało przewiezionych do szpitala. Na pokładzie samolotu było łącznie 275 pasażerów i 13 członków załogi.
Pasażerowie lotu DL56 powiedzieli w rozmowie z CNN, że podczas turbulencji były krzyki, a telefony i inne przedmioty uderzały o ściany samolotu. Obawiali się, że maszyna spadnie na ziemię. - Wszyscy pasażerowie, którzy nie mieli zapiętych pasów bezpieczeństwa, uderzali w sufit, a następnie spadali na podłogę - powiedziała jedna z pasażerek w rozmowie z ABC News. Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu i Federalna Administracja Lotnictwa poinformowały, że prowadzą dochodzenie w tej sprawie.
Samolot linii lotniczych Delta wpadł w turbulencje w Wyoming. Maszyna wleciała w obszar, w którym panowało zagrożenie gwałtownymi zjawiskami pogodowymi, w tym wyładowaniami atmosferycznymi. Samolot wpadł w turbulencje podczas lotu na wysokości około 10 km. W czwartek linie Delta zorganizowały drugi lot, który zabrał pasażerów do Amsterdamu.
Czytaj również: "Koniec pracy zdalnej? Ogromne zainteresowanie biurami na wynajem. 'Punkt zwrotny'".
Źródła:Delta, CNN, ABC News