Decyzja zapadła. Pociągi w Polsce będą mogły pojechać nawet 350 km/h. Jest jednak jeden szczegół

Początkowo Koleje Dużych Prędkości budowane w ramach CPK miały jeździć 250 km/h. Limit ten jednak podniesiono, a Centralny Port Komunikacyjny dopina formalności, które pozwolą na znacznie szybszą jazdę. Niekoniecznie jednak możliwości te zostaną w pełni wykorzystane. Dlaczego?
Wizualizacje infrastruktury dla kluczowego odcinka Kolei Dużych Prędkości Warszawa - Łódź.
Fot. Centralny Port Komunikacyjny Sp. z o.o.

CPK buduje kolej na 350 km/h

Koleje Dużych Prędkości, które połączą Warszawę z Poznaniem i Wrocławiem, będą mogły jeździć nawet 350 km/h - przekazała spółka CPK. Prędkość projektowa od dawna była ustalona na tym poziomie, teraz jednak podjęto decyzję, by prędkość eksploatacyjna wynosiła tyle samo. W Horyzontalnym Rozkładzie Jazdy przyjęto jednak, że KDP będzie jeździć z prędkością 320 km/h, poinformowała nas rzeczniczka prasowa CPK, Agnieszka Stefańska-Krasowa. 10 sierpnia wiceminister infrastruktury Piotr Małolepszak mówił zresztą, że PKP Intercity w przyszłym roku ogłosi przetarg na dostawę 26 pociągów, które będą kursowały z prędkością 320 km/h, choć jeszcze kilka tygodni wcześniej była mowa 40 pociągach rozwijających do 350 km/h. Stefańska-Krasowa wytłumaczyła, że CPK jest odpowiedzialne jedynie za infrastrukturę, która zostanie wybudowana w taki sposób, by koleje mogły rozwijać do 350 km/h, ale z jaką prędkością ostatecznie będą kursować, to już decyzja przewoźnika. 

O tyle skrócą się podróże 

Efektem podniesienia prędkości eksploatacyjnej na linii "Y" z 250 do 320 km/h będzie skrócenie czasu przejazdu z Warszawy Centralnej do Łodzi o 6 minut. Natomiast z Warszawy do Wrocławia pasażerowie dotrą szybciej o 15 minut, a z Warszawy do Poznania o 20 minut (czas przejazdu między tymi miastami ma wynieść ok. 1 godziny i 40 minut). Zyskają również mniejsze miasta znajdujące się na tej trasie, takie jak Kalisz czy Sieradz. W kolejnych etapach inwestycji znacznie skróci się czas przejazdu także na dalszych połączeniach długodystansowych wykorzystujących linię "Y" - zarówno krajowych (np. do Szczecina), jak i międzynarodowych (np. do Berlina).  

Zobacz wideo Karnowski: PKP jest dużo mniej punktualne niż kolej w Ukrainie

Decyzja o zwiększeniu prędkości znana od dawna

Donald Tusk już w czerwcu ubiegłego roku, po audycie CPK, ogłaszał, że w ramach Kolei Dużych Prędkości pociągi pojadą, nie jak pierwotnie planowano 250, a 300-320 km/h na godzinę. "Analizy zawarte w studiach techniczno-ekonomiczno-środowiskowych (STEŚ) i Projektach Budowlanych dla każdego odcinka linii "Y" od samego początku uwzględniają maksymalną prędkość projektową przejazdu pociągów 350 km/h" - informuje CPK. Umowy na wykonanie studiów technicznych na taką prędkość podpisano jeszcze w 2021 roku. Z tego też powodu "podniesienie prędkości pozostanie praktycznie bez wpływu na finansowanie budowy, a znacznie zwiększy atrakcyjność przyszłej oferty polskich kolei względem transportu drogowego czy lotniczego", czytamy w komunikacie prasowym. 

Dlaczego 320, a nie 350 km/h? 

Jak już pisaliśmy, decyzja o maksymalnej prędkości zależeć będzie od konkretnego przewoźnika. O tym, by pociągi kursowały z prędkością nieco niższą niż maksymalna, zdecydowano najpewniej ze względów finansowych. Małolepszak mówił, że podniesienie prędkości wpływa znacząco na ilość energii potrzebną do zasilania składu. Mateusz Malinowski, kierownik Kolejowych Projektów SRK i Zasilania w CPKW wyjaśniał redakcji Biznes Alert, że do prędkości 350 km/h potrzeba dwa razy więcej prądu niż do 250 km/h. A to mogłoby oznaczać, że projekt byłby nierentowny, jak pokazują doświadczenia niektórych państw, o czym pisał dla Obserwatora Logistycznego Krzysztof Ruciński. "Nigdzie w Europie pociągi nie poruszają się z prędkością 350 km/h, bo nie jest to opłacalne" - pisał ekspert. Najwyraźniej dodatkowa prędkość nie przynosi wymiernych efektów. Decyzja o pozostaniu przy 320 km/h najpewniej jest więc optymalnym kompromisem między prędkością podróży a jej kosztami. Na to wskazują słowa Piotra Małolepszaka, który poinformował, że podwyższenie z 250 do 320 km/h podniesie ceny biletów zaledwie o  8 zł na pasażera. 

PKP rozpisze przetarg

Jeszcze na koniec lipca, nie było jasne, kto kupi składy do kursowania po KDP. Mowa było o 40 składach, które miało kupić CPK, by wynajmować je przewoźnikom. Nieco ponad tydzień później rząd ogłosił, że to PKP rozpisze przetarg. Spółka CPK uważała, że lepszym rozwiązaniem była pierwotna koncepcja, która będzie sprzyjała konkurencyjności przewozów. Firma przypominała też, że pociągi muszą spełniać specyficzne kryteria, między innymi powinny posiadać dużą przestrzeń na bagaże oraz podłogę na równi z peronem. Piętrowe wagony kupowane przez PKP Intercity nie spełniają jednak tych wymogów. O to, dlaczego zdecydowano się na PKP oraz na jakiej podstawie podjęto decyzję o zakupie taboru poruszającego się 320 a nie 350 km/h spytaliśmy Ministerstwo Infrastruktury, a odpowiedź zamieścimy niezwłocznie po jej otrzymaniu. 

Czytaj też: Lasek uderza w Nawrockiego ws. CPK. "Nie popiera projektu propolskiego"

Źródła: CPK, PAP, Biznesd Alert, Obserwator Gospodarczy

Więcej o: