Tak rosną pensje Polaków. GUS podał dane z firm. Co teraz zrobi RPP?

Wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw rosną już wyraźnie wolniej. Dane GUS rozczarowały także względem oczekiwań.
Pieniądze (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Jacek Babiel / Agencja Wyborcza.pl

Przeciętne wynagrodzenie w firmach wyniosło w lipcu 8 905,63 zł brutto. To o 7,6 proc. więcej niż w lipcu zeszłego roku. Jednocześnie tempo wzrostu płac jest już zauważalnie niższe - w czerwcu wzrost wyniósł 9 proc., a oczekiwano +8,6 proc.

Płace rosną wolniej, zatrudnienie spada

Kilka ważnych uwag. Po pierwsze, jak zaznacza GUS, dane, które dziś poznaliśmy, obejmują "wynagrodzenie zasadnicze oraz dodatkowe składowe wynagrodzeń, m.in. premie, nagrody, wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych oraz odprawy emerytalne". To bywa kluczowe, bo często fala odpraw albo np. trzynastek w jakiejś branży podbija dynamikę płac (zwykle dotyczy to górnictwa).

Zobacz wideo Adrian Zandberg: Płaca minimalna poprawia sytuację małych przedsiębiorców

Po drugie, przypominamy, że mowa o sektorze firm - nie są tu zatem uwzględniane wynagrodzenia zatrudnionych w tzw. budżetówce. I po trzecie, chodzi o firmy zatrudniające od 10 osób - czyli nie ma tutaj najmniejszych przedsiębiorstw (w tym jednoosobowych działalności gospodarczych). To wszystko razem oznacza, że dzisiejsze dane dotyczą około 40 proc. rynku pracy w Polsce. 

Spadek zatrudnienia nieco się pogłębił i wyniósł 0,9 proc. rok do roku (oczekiwano -0,8 proc., podobnie jak to było w poprzednim miesiącu). 

Co zrobi RPP?

To istotna wskazówka dla Rady Polityki Pieniężnej. Presja płacowa, która mogłaby podbijać inflację, jest mniejsza, co dorzuca argument za tym, że stopy procentowe można obniżać. "Rynek pracy nie jest przeszkodą dla dalszego łagodzenia polityki pieniężnej. We wrześniu oczekujemy cięcia o 25pb i dalszych obniżek w 4kw25 do 4,25 proc." - piszą ekonomiści ING w szybkim komentarzu do danych na X. 

"Oczywiście jedna jaskółka wiosny nie czyni i powrót do niższych poziomów też może być przypadkowy. Tak czy inaczej, nie ma jednak marszu w górę i wydaje się, że gdy uspokajają się sekcje nierynkowe (górnictwo, media, rolnictwo), presja płacowa po prostu spada" - to z kolei opinia ekspertów mBanku. "To furtka do dalszych obniżek stóp procentowych, wspierających sferę realną gospodarki. Czas pokaże, czy mechanizm, którego baliśmy się po ostatnich odczytach nie odrodzi się przy wyższym poziomie aktywności gosp. To wciąż bardzo prawdopodobne" - dodają. 

Ekonomiści PKO BP podkreślają, że w ujęciu miesięcznym liczba etatów spadła po raz pierwszy od 2012 roku - o blisko 4 tys. "Popyt na pracę pozostaje w zamrożeniu. Dane z rynku pracy za lipiec powinny wzmacniać skłonność RPP do obniżania stóp procentowych" - stwierdzają. 

Więcej o: