ZUS alarmuje. Tych zwolnień lekarskich jest coraz więcej. To już plaga

Zwolnień z kodem C jest coraz więcej. Jak wynika z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w 2024 roku ich liczba wzrosła o kilka tysięcy w porównaniu do roku poprzedniego.
L4, zwolnienie lekarskie (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Czym jest zwolnienie z kodem C?

Zwolnienia z kodem C oznaczają niezdolność do pracy z powodu nadużycia alkoholu. W 2024 roku tego rodzaju zaświadczeń było 9,5 tys. Oznacza to wzrost aż o 44,9 proc. w stosunku do roku poprzedniego, kiedy podobnych zaświadczeń było ponad 6,6 tys. W 2023 r. z tego powodu pracownicy spędzili 99,6 tys. dni poza miejscem pracy (o 50,4 proc. więcej niż rok wcześniej). Najczęściej były to krótkie nieobecności, ale prawie 32 proc. trwało dłużej niż 5 dni.

Brak prawa do świadczenia chorobowego

Przez pierwsze 5 dni na zwolnieniu z kodem C nie przysługuje prawo do zasiłku chorobowego. Dodatkowo w takim przypadku pracodawca ma dostęp do informacji na temat powodu nieobecności. Najczęściej tego rodzaju zwolnienia biorą mężczyźni (7,4 tys. zaświadczeń, kobiety 2,1 tys.). Główna grupa to osoby w wieku 40-44 lata. Wśród kolejnych grup wiekowych znajdują się pracownicy w wieku 35-39 i 45-49 lat. W najmniejszym stopniu dotyczy to osób poniżej 19. roku życia i seniorów. Kod C dotyczy różnych dolegliwości związanych z nadużywaniem alkoholu takich jak zaburzenia psychiczne, marskość wątroby czy schorzenia układu krążenia.

Zobacz wideo Hołownia o polskim słońcu i wietrze, a Jakubiak o rozpijaniu narodu

Jeden z pięciu kodów na zwolnienia

Kod C to jedno z pięciu oznaczeń stosowanych na zwolnieniach lekarskich. Kod A oznacza niezdolność do pracy po przerwie nieprzekraczającej 60 dni, spowodowana tą samą chorobą. B to niezdolność po okresie ciąży, D z powodu gruźlicy, a E wynikająca z chorób zakaźnych. W przypadku B lub D pracownik może poprosić o nieujawnianie przyczyn niezdolności do pracy. Jednak o wpisaniu kodu C decyduje lekarz.

Picie coraz większym problemem

Nie ma oficjalnych danych na temat tego zjawiska, ale testy przeprowadzone przez firmę Worksober.com wskazują, że w Polsce każdego dnia do pracy może przychodzić pijanych nawet 100-150 tys. osób. Obowiązkowe kontrole wprowadzono w takich branżach jak transport i budownictwo, co przełożyło się na faktyczny spadek nadużywania alkoholu. Na Litwie, gdzie podobne środki stosuje się od dawna, codziennie przeprowadza się nawet 200 tys. testów, a liczba nietrzeźwych w sektorze budowlanym spadła aż pięciokrotnie w ciągu 3 lat.

Czytaj też:Lawinowy wzrost zwolnień lekarskich z kodem C. ZUS bije na alarm

Źródło:Next, Salon24

Więcej o: