Główna stopa procentowa w Polsce wynosi teraz 4,75 proc. - ostatni raz stopy poniżej 5 proc. mieliśmy wiosną 2022 roku. Kluczowa mogła być inflacja, która wyraźnie spowolniła i wyniosła w sierpniu 2,8 proc. To pilnowanie inflacji jest mandatem Narodowego Banku Polskiego, w przeciwieństwie do amerykańskiego Fed, który ma w nim także rynek pracy - choć informacje z rynku pracy także mogły mieć wpływ na decyzję RPP. Relacjonujemy, jak prezes NBP i przewodniczący Rady Adam Glapiński ten krok wyjaśnia i co sygnalizuje jeśli chodzi o przyszłe decyzje.
Prezes zaczął jednak od zupełnie innej informacji. - W tej chwili, na dzień 3 września, zasób złota, który zgromadził Narodowy Bank Polski w imieniu wszystkich Polaków, to 515,3 tony - ujawnił. - Wartość złota w rezerwach NBP to 57,823 mld dolarów, w przeliczeniu jest to ponad 204 mld złotych - dodał. - W tym tygodniu przyszła informacja, że złoto w zasobach banków centralnych stało się drugim aktywem po dolarze - zauważył Adam Glapiński. - To jest to, co w Narodowym Banku Polskim przewidzieliśmy kilka lat temu, to się dzieje - zwrócił uwagę. Przekazał, że zamierza przedłożyć zarządowi NBP propozycję podwyższenia docelowego pułapu rezerw złota z obecnych 20 proc. do 30 proc.
Następnie dłuższą chwilę odnosił się do wyzwań gospodarczyk i otoczenia międzynarodowego, w których funkcjonuje Polska. Wymienił między innymi umowę handlową UE z krajami Mercosuru. - To jest wbrew interesom Polski, o tym mówi polski rząd, polski prezydent, większość parlamentarzystów, chociaż niestety nie wszyscy. To dla nas będzie trudne, ale musimy się w tym jakoś odnaleźć i dać sobie radę, wykorzystać jakieś szanse, które też tam będą, jak w każdej złej sytuacji. No i za dwa lata nas czeka wyzwanie w postaci ETS2, co dla nas, dla banku centralnego oznacza podwyżkę inflacji, skokowej i bardzo znaczącej - stwierdził dodając, że NBP jeszcze tego nie bierze w swoich decyzjach.
- To jest wielki sukces oczywiście, bardzo się z tego cieszymy, to jest dowód na to, że polityka pieniężna NBP była i jest właściwa - powiedział Glapiński, odwołując się do aktualnego poziomu inflacji, która w sierpniu spadła do 2,8 proc. z 3,1 proc. w lipcu. Tym samym znalazła się w szeroko rozumianym zakresie celu inflacyjnego polskiego banku centralnego. Ten cel to 2,5 proc. (środek) z dopuszczalnymi odchyleniami o 1 punkt w obie strony, czyli między 1,5 a 3,5 proc.
- Nie dopuścimy do utrwalenia się podwyższonej dynamiki cen, która się może pojawić - kontynuował prezes NBP sugerując uprzedzająco to, co może się dziać w kolejnych miesiącach. Jego zdaniem, utrzymują się, niestety, liczne ryzyka, jeśli chodzi o inflację - prognozy NBP wskazują, że w kolejnych miesiącach inflacja może wzrosnąć, a wielką niewiadomą pozostają znów ceny energii. Gdyby ceny energii od października zostały odmrożone, inflacja CPI mogłaby wzrosnąć powyżej 3,5 proc. Do tego inflacja bazowa - "uporczywa" od miesięcy - choć w sierpniu się obniżyła, to wciąż pozostaje wyższa od ogólnego wskaźnika inflacji (CPI). To wyraz rosnących wyraźnie cen usług. - Musimy być bardziej wyczuleni na ryzyka inflacyjne - podkreślił.
- Nasze dalsze decyzje będą zależeć od napływających danych i informacji dotyczących inflacji - przekazał powtarzającą się formułkę. Oprócz cen energii elektrycznej, duże znaczenie dla tych decyzji będą mieć: polityka fiskalna rządu, koniunktura gospodarcza i sytuacja na rynku pracy. - Sytuacja fiskalna jest jednym z czynników ograniczających przestrzeń do obniżek stóp procentowych. To jest pierwszy i najważniejszy czynnik, który ogranicza tę perspektywę - podkreślił. I to jemu właśnie poświęcił najwięcej czasu w tej części swojego wystąpienia.
A co z rynkiem pracy? - Cieszy nas lekkie hamowanie tempa wzrostu płac, oczywiście z punktu widzenia inflacji - zauważył. - Ale nadal jest to 8 proc., to jest za dużo, tak nie rośnie wydajność pracy, 8,8 proc. to jest o wiele za dużo. Realna dynamika płac, już po uwzględnieniu inflacji, jest nadal zbliżona do 5 proc. - dodał. - Szybki wzrost płac podwyższa dynamikę cen usług, sprzyja wzrostowi konsumpcji i jest proinflacyjny - wyjaśnił, dorzucając, że jednak "na szczęście" (dla NBP) prognozowane jest spowolnienie wzrostu dynamiki płac.
- Chciałbym, żebyśmy dalej obniżali stopy, ale czy to będzie możliwe, nie wiem. Czy w ogóle do końca roku to będzie możliwe? Czy będzie możliwa jeszcze jedna obniżka, czy dwie obniżki - tego nie wiem. Każda z tych trzech możliwości wchodzi w grę.
Tak zupełnie na koniec i na boku, przytoczę jeszcze fragment refleksji prezesa Glapińskiego dotyczącą roli elit w budowaniu i rozwijaniu gospodarki i państwa oraz. - Gdybym został dyktatorem Polski, to bym coś zrobił, żeby były jakieś ośrodki innowacji technicznej na wielką skalę, postępu technicznego, automatyzacji, sztucznej inteligencji. Elitarne uczelnie, ze stypendiami oczywiście, ale dostępne dla tych mniej zdolnych także, jeśli ich na to stać. Tak jak na zachodzie. Elita, co roku 5, 10, 20 tysięcy takich ludzi przygotowanych, żeby ciągnąć dynamizm gospodarczy i społeczny. Nie ma tego - stwierdził. Pomijając wątek dyktatorski, zresztą zapewne wypowiedziany z przymrużeniem oka, trudno się z tym nie zgodzić.
Ekonomiści komentujący wystąpienie prezesa, są zgodni: w przyszłym miesiącu na obniżkę stóp procentowych nie ma co liczyć.
"Prezes Glapiński akcentuje wyraźnie ryzyka dla perspektywy inflacji: ceny usług, ceny energii (ETS2) i chyba przede wszystkim polityka fiskalna. Właśnie temu ostatniemu czynnikowi prezes zdaje się poświęcać najwięcej czasu. W październiku stopy raczej nie zostaną obniżone" - skomentowali jeszcze w czasie trwania konferencji prezesa Glapińskiego ekonomiści mBanku.
"Wrześniowe cięcie stóp było 'jastrzębim cięciem'. Dziś prezes Glapiński nie akcentował poziomu inflacji (bieżącego lub prognozowanego), a raczej ryzyka inflacyjne, na czele z polityką fiskalną. Do następnego cięcia RPP potrzebuje namysłu i utrzymania dwumiesięcznego rytmu (maj - lipiec - wrzesień - listopad). Spodziewamy się więc, że w październiku stopy zostaną bez zmian" - wtórują eksperci Pekao SA.
"Po konferencji prezesa NBP wszystko jasne. Są możliwe następujące opcje: brak cięcia, jedna lub dwie obniżki, ale dzisiaj RPP nie wie, która jest najbardziej realna. Ale gdy zamrożenie cen energii zostanie przeprowadzone, to cięcie będzie i to w październiku przyznał prezes" - to komentarz ING.