GUS odkrył karty PKB. "Struktura wzrostu jest intrygująca". Co się dzieje w polskiej gospodarce?

Maria Mazurek
Polski PKB wzrósł w drugim kwartale o 3,4 proc. rok do roku - podał Główny Urząd Statystyczny. W środku danych pewna zagadka: gdzie się podziały inwestycje?
Warszawa
Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl

GUS potwierdza: polska gospodarka przyspieszyła. W drugim kwartale produkt krajowy brutto (PKB) wzrósł o 3,4 proc. rok do roku - kwartał wcześniej wzrost wyniósł 3,2 proc. To potwierdzenie wstępnego, tak zwanego szybkiego odczytu sprzed dwóch tygodni. Tym razem kluczowe są szczegóły wzrostu, których wcześniej nie znaliśmy.

PKB Polski. GUS odkrywa wszystkie karty

Konsumpcja prywatna zwiększyła się w drugim kwartale o 4,4 proc. rok do roku, a popyt krajowy o 4 proc. Wciąż dołują inwestycje, które spadły o 1 proc. - to ciekawe o tyle, że w pierwszym kwartale inwestycje wybiły się w górę o 6,3 proc. I właśnie na przyspieszenie w inwestycjach teraz przede wszystkim czekamy, zapewne będzie ono bardziej widoczne dopiero w przyszłym roku, kiedy mocniej ruszy wydawanie unijnych środków. Niemniej spadek jest zaskakujący, w negatywnym kontekście, bo spodziewano się raczej wzrostu - na przykład bank Pekao SA zakładał, że będzie on na poziomie około 5,5 proc. rok do roku. 

Na razie wygląda to tak, że gospodarkę napędza przede wszystkim silnik konsumpcji, który przyspieszył z 2,5 proc. w pierwszym kwartale do wspomnianych już 4,4 proc. - a zatem polski konsument. Jak zauważają ekonomiści mBanku, "struktura wzrostu jest intrygująca", a według Pekao SA wręcz "struktura wzrostu jest za to zupełnym zaskoczeniem" po tym, jak "inwestycje runęły". 

Eksperci ING dodają, że "wartość dodana generowana głównie przez sektory usługowe". W drugiej połowie roku spodziewają się wzrostu PKB w okolicach poziomu 4 proc., a w całym 2025 o 3,5 proc. rok do roku. "Dane wpisują się w scenariusz kontynuacji ożywienia gospodarczego, chociaż oczekiwane ożywienie inwestycyjne rozkręca się bardzo powoli" - stwierdzają ekonomiści PKO BP.

Co zrobi RPP? 

Ogółem, źle nie jest, trudno jednak uznać polską gospodarkę za przegrzaną. To dla Rady Polityki Pieniężnej kolejny sygnał, że obniżka stóp procentowych w niczym nie powinna teraz zaszkodzić, szczególnie, że z innych stron napływają dane o podobnym wydźwięku. Na przykład dziś, wcześniej, poznaliśmy najnowszy odczyt wskaźnika PMI dla przemysłu, który wskazuje na wciąż wyraźnie recesyjne nastroje w tym sektorze. 

Do tego inflacja wyraźnie spowolniła i jest już poniżej 3 proc. - wyniosła w sierpniu 2,8 proc. - a to pilnowanie inflacji jest mandatem Narodowego Banku Polskiego (w przeciwieństwie do amerykańskiego Fed, który ma w nim także rynek pracy). 

O tym, czy stopy procentowe spadną, czy też nie, przekonamy się w najbliższą środę po południu. Spodziewane jest cięcie o 25 punktów bazowych. Jeśli tak się stanie, główna stopa procentowa będzie na poziomie 4,75 proc. Ostatni raz stopy poniżej 5 proc. mieliśmy wiosną 2022 roku. 

Maria Mazurek
Więcej o: