Krajowy Rejestr Długów (KRD) w raporcie podkreśla, że tegoroczne lato nie rozpieszczało turystów spędzających wakacje w Polsce i nie zmniejszyło łącznego zadłużenia sezonowej gastronomii, czyli restauracji, barów i kawiarni oraz producentów i sprzedawców piwa, napojów i lodów. "W tym roku chłodne i deszczowe wakacje odstraszyły turystów od spędzania urlopów w Polsce, a kilka słonecznych dni w sierpniu nie zrekompensowało strat" - czytamy w analizie.
Według portalu Nocowanie.pl w lipcu ruch turystyczny był o 21 proc. mniejszy niż rok wcześniej, głównie przez złą pogodę. Odbiło się to mocno na kondycji branży gastronomicznej. Jak na początku sierpnia podawało Radio Gdańsk, hotelarze i restauratorzy narzekali, że miejscowości nadmorskie świeciły pustkami i że "jest to najgorszy sezon od lat". Sierpień na szczęście przyniósł niewielką poprawę - średnia długość pobytu i wartość rezerwacji zwiększyły się, a wielu turystów decydowało się na noclegi w ostatniej chwili. Ale nie tylko pogoda negatywnie wpływała na wakacyjną działalność gospodarczą. "Coraz wyższe koszty najmu lokali, wynagrodzeń dla pracowników i zakupu produktów spożywczych wymuszają na sezonowej gastronomii podnoszenie cen" - twierdzi w raporcie KRD. Do tego, jak podkreślono, dochodzi zmiana upodobań konsumentów, z których duża grupa preferuje obecnie jedzenie z dostawą.
Na wysokie koszty działalności nakłada się także duża konkurencyjność. Najnowsze dane Dun&Bradstreet pokazują, że na gastronomicznej mapie Polski tylko w pierwszym półroczu 2025 r. przybyło prawie dwa tys. punktów - po raz pierwszy przekroczono poziom 100 tys. takich obiektów. KRD dodaje, że "wraz ze wzrostem skali działalności branży przybywa przeterminowanych zobowiązań". Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, podkreśla, że w ciągu ostatnich dwóch lat zaległości sezonowej gastronomii oscylowały w granicach 320-390 milionów złotych. Jednak na początku tego roku przebiły granicę 400 milionów złotych. - Widać więc, że dobre informacje płynące z analiz branżowych nie pokrywają się z obrazem sytuacji finansowej poszczególnych firm. Koszty pracy, surowców, energii i najmu lokali pochłaniają znaczną część dochodów. W efekcie wiele z nich popada w dług - mówi ekspert.
Najwięcej nieuregulowanych zobowiązań mają restauracje, bary, puby, kawiarnie i food trucki. W KRD jest 13,4 tys. takich podmiotów, a ich konto obciąża 381,8 mln zł. Właśnie wśród restauratorów znajduje się branżowy rekordzista. To przedsiębiorca z Dolnego Śląska, prowadzący działalność w formie spółki prawa handlowego, który zalega 4,1 mln zł, głównie firmie leasingowej, ale też hurtowni spożywczo-alkoholowej. Pod względem formy prawnej gros długów należy jednak do mikrofirm. Stanowią one też niemal dwie trzecie wszystkich dłużników w tym sektorze. Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej NFG, wskazuje, że wiele punktów gastronomicznych, ze względu na ograniczoną skalę biznesu, jest prowadzonych w formie jednoosobowej działalności gospodarczej. Stąd też w bazie danych KRD dominują zaległości JDG-ów.
To już 257 milionów złotych, czyli 60 procent wszystkich długów branży sezonowej gastronomii. Nierzadko winę ponoszą sami właściciele, którzy bez zaplecza finansowego, za to pod wpływem chwili lub impulsu, decydują się na otwarcie food trucka czy punktu z kebabem na wynos
- mówi ekspert. Jego zdaniem twarde realia pokazują, że sama odwaga i optymizm nie wystarczają, bo to trudny i nasycony rynek. - W dodatku wielu przedsiębiorców przekonuje się, że sezonowość jest dla tej branży zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Z jednej strony zapewnia największe obroty, a z drugiej wymusza ogromne nakłady na start sezonu i zwiększa ryzyko utraty płynności - dodaje Emanuel Nowak.
Jak wygląda kolejka po należne pieniądze? Przedsiębiorcy z branży sezonowej gastronomii najwięcej powinni oddać instytucjom finansowym, m.in. bankom, firmom leasingowym, faktoringowym i ubezpieczeniowym - to kwota 283 mln zł. Natomiast 47 mln zł mają otrzymać dostawcy energii, 26,9 mln zł wierzyciele z branży spożywczej, a prawie 14 mln zł dostawcy telefonii, internetu i telewizji.
Wśród województw najmocniej odstaje Mazowsze, gdzie firmy z branży sezonowej gastronomii zadłużyły się aż na 109,4 mln zł. Na Śląsku zaległości sięgają 47,5 mln zł, a w województwie dolnośląskim 44,2 mln zł. Najmniej do oddania mają przedsiębiorstwa z woj. lubuskiego, 7 mln zł, woj. podlaskiego, 7,3 mln zł, i woj. świętokrzyskiego, 8,2 mln zł.