Sąd Apelacyjny w Bolonii zdecydował, że Ukrainiec Serhij K., podejrzany o kierowanie akcją wysadzenia trzy lata temu gazociągów Nord Stream 1 i 2, może być wydany Niemcom. Został on zatrzymany we Włoszech na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania na wniosek niemieckiej prokuratury. Jego obrońca zapowiedział, że zaskarży decyzję Sądu Apelacyjnego do Sądu Kasacyjnego.
Sierhij K. został zatrzymany 21 sierpnia, po przybyciu do Włoch z Polski. Niemiecka prokuratura twierdzi, że dowodził on grupą Ukraińców, która wysadziła rurociągi Nord Stream, operując z jachtu wynajętego w Rostocku. Jego obrońca podnosił, że do sabotażu doszło w ramach toczącej się wojny ukraińsko-rosyjskiej, więc zatrzymanie Serhija K. jak i ewentualna ekstradycja, są bezprawne.
Adwokat poza tym wnioskował o sprawdzenie warunków w niemieckich więzieniach, argumentując, że jego klientowi grozić tam może śmiertelne niebezpieczeństwo. Jeśli dojdzie do ekstradycji, Ukrainiec stanie przed Federalnym Trybunałem Sprawiedliwości. Grozi mu 15 lat więzienia. Podczas sabotażu związanego z Nord Stream doszło do zniszczenia trzech z czterech nitek gazociągu. "Serhij K. miał kierować i koordynować zespół sabotażowy, złożony ze skipera, czterech nurków i specjalisty od ładunków wybuchowych, który na początku września 2022 r. wypłynął z Wiek na Rugii na wynajętym dwunastometrowym jachcie Andromeda i podczas prawie trzytygodniowego rejsu zdetonował trzy ładunki wybuchowe na gazociągach na głębokości ponad 70 m" - pisał niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung".
Zobacz także: Akcję przeciwko odbudowie gazociągu Nord Stream. Więcej w tekście pt. "Protest na dnie Bałtyku. Nietypowa akcja polskich aktywistów".
Źródło:IAR, "Sueddeutsche Zeitung". "Deutsche Welle"