RPP może znów obniżyć stopy procentowe. Ale jest jedna przeszkoda

Rada Polityki Pieniężnej może jeszcze w tym roku obniżyć stopy procentowe - uważa Ludwik Kotecki, członek RPP.
Stopy procentowe. Baner na budynku NBP - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Może pojawić się przestrzeń na obniżki

W 2025 roku RPP trzykrotnie obniżała stopy procentowe, które we wrześniu spadły do 4,75 proc. Ludwik Kotecki powiedział Interii, że Rada może uznać, że jest przestrzeń na jeszcze jedną obniżkę o 0,25 punktów procentowych. To efekt tego, że najpewniej ceny energii zostaną zamrożone do końca roku, a w przyszłym roku mają nie przekroczyć 500 zł za MWh. RPP może uznać to za kluczowy czynnik kształtowania się inflacji w przyszłym roku. To miałoby sprawić, że inflacja ustabilizuje się na poziomie 3 proc. - Z dużym prawdopodobieństwem jest to taka informacja (o cenach energii - red.), którą Rada jednak uzna za istotną i powie, że w takich warunkach jest jeszcze miejsce na 25 punktów bazowych do obcięcia w tym roku - powiedział Ludwik Kotecki.

Kiedy spodziewać się obniżki?

Inny członek RPP, Przemysław Litwiniuk, uważa natomiast, że jeśli stopy procentowe zostaną w tym roku obniżone, to nie w październiku. Najwcześniej dojdzie do tego w listopadzie, powiedział RMF FM. - Schodzenie zbyt głęboko byłoby ryzykowne. Dwadzieścia pięć punktów bazowych (0,25) to taki minimalny, a zarazem optymalny krok, jak na ten etap naszej gospodarki - stwierdził Litwiniuk. Jak tłumaczył, stopy procentowe nie mogą być ustalane tylko pod kątem potrzeb kredytobiorców. Wyjaśnił, że naturalna stopa procentowa powinna być o około 1 pkt procentowy wyższa od inflacji. Obniżka do 3,5 proc. byłaby więc racjonalna dopiero, gdyby NBP osiągnął swój cel inflacyjny tj. +/- 2,5 proc., za którego realizację odpowiada RPP. 

Zobacz wideo Sektor bankowy ma za sobą rekordowo zyskowny rok. Co za tym stoi?

Czy deficyt to przeszkoda dla RPP?

Prezes NBP Adam Glapiński mówił po ostatnim posiedzeniu, że przeszkodą w ograniczaniu stóp jest wysoki deficyt fiskalny. Litwiniuk uważa, że Polska zbliża się do jego nieakceptowalnego w tej części Europy poziomu. Jego zdaniem problematyczny byłby dług na poziomie 70 proc. PKB. Litwiniuk wskazał na Rumunię, która z tego powodu musiała podnieść opłaty i podatki. Warto jednak przypomnieć, że połowa członków UE przekracza unijny limit 60 proc. długu. W pięciu krajach poziom wynosi nawet ponad 100 proc. PKB. Są to Grecja (154 proc.), Włochy (135 proc.), Francja (113 proc.), Belgia (105 proc.) oraz Hiszpania (102 proc.). Mimo takiego zadłużenia gospodarki większości z tych krajów radzą sobie dobrze, toteż Rumunia nie musi być jedynym odnośnikiem. Kotecki z kolei uważa, że choć mniejszy deficyt byłby pożądany, to pod względem inflacji jego wysokość niekoniecznie jest tak istotna, bo nie zwiększa on wzrostu cen. - Wysoki deficyt mamy od trzech lat, a jednocześnie w tym czasie inflacja znacząco spadała (…). Jedną z najważniejszych przyczyn jest to, że ciągle mamy ujemną lukę popytową, która amortyzuje ewentualną presję inflacyjną - powiedział Ludwik Kotecki.

Czytaj też: "Obniżka stóp procentowych? Joanna Tyrowicz chce podwyżki. 'Irracjonalne decyzje RPP'".

Źródła: Interia Biznes, RMF FM

Więcej o: