O dużym problemie z paliwem na okupowanym przez Rosję ukraińskim Krymie informują liczne media, w tym portal Krym.Realii. Na wielu stacjach kierowcy czekają w długich kolejkach, niejednokrotnie zupełnie bezskutecznie, bo zniknęło nawet najdroższe paliwo - odmiana A 100. Wiele rafinerii od tygodni nie wysyła benzyny 92- i 95-oktanowej. Niektórzy wieszczą początek poważnego kryzysu energetycznego.
"Stało się to, czego bali się mieszkańcy Krymu. Na stacjach benzynowych nie ma benzyny, wiele stacji benzynowych jest całkowicie zamkniętych, aby nie wypłacać pensji pracownikom na próżno" - powiedział anonimowy informator portalu. Ma to być duży problem zarówno dla zwykłych obywateli, jak i prywatnych przedsiębiorstw, które w przeciwieństwie do państwowych nie otrzymują bonów paliwowych. Na drogach daje się zauważyć znacznie mniej samochodów i przepełnione środki transportu publicznego, jak np. mikrobusy. Wiele osób zaczyna oskarżać o tę sytuację władze na Kremlu.
Obecna sytuacja ma być najpoważniejszym i najdłużej trwającym kryzysem paliwowym na Krymie od początku rosyjskiej okupacji w 2014 roku. Na lokalnym rynku benzyna to najszybciej drożejący artykuł, a brak paliwa to poważne zagrożenie także dla rolnictwa. Podobne kłopoty nasilają się w regionach dalekowschodnich, ale też w środkowej i południowej Rosji oraz nad Wołgą. Mimo to np. gubernator obwodu niżnonowogrodzkiego Gleb Nikitin zapewnia, że niedługo wszystko wróci do normy.
Obecne problemy mają wynikać przede wszystkim z ukraińskich ataków na infrastrukturę energetyczną, jak rafinerie czy terminale eksportowe. Jak informuje Reuters, ma to być sposób na zmniejszenie dochodów Kremla z eksportu oraz zwiększenie niezadowolenia społecznego. W sierpniu uszkodzeniu uległy rafinerie w Uchcie, Riazaniu, Saratowie i Wołgogradzie oraz wszystkie trzy w obwodzie samarskim. Rosja straciła wówczas aż 17 proc. mocy rafineryjnych. We wrześniu drony zaatakowały też obiekty w Republice Baszkortostanu i obwodzie leningradzkim. Musiała się zamknąć ważna elektrownia odpowiadająca za 40 proc. produkcji. Ograniczono też eksport w najważniejszych portach. Rosja ma wprawdzie dużą nadwyżkę oleju napędowego, jednak produkcja benzyny była praktycznie równa krajowemu popytowi, co oznacza, że większy spadek natychmiast prowadzi do niedoborów. Rekordy biją też ceny na giełdzie w Sankt Petersburgu, gdzie odmiana 92-oktanowa osiągnęła wartość 73 684 rubli za tonę, co jest jednym z najwyższych kursów w historii. Maksymalne wzrosty notuje się także w przypadku indeksu krajowego, który odzwierciedla ceny ze wszystkich głównych, rosyjskich rafinerii.
Czytaj też:Rosja ma problem. Nowe wieści ws. ropy naftowej. To może stać się już za chwilę
Źródła: Reuters, Krym.Realii, Meduza, Interfax