Kuriozalne ogłoszenie o pracę w Krakowie robi furorę. Jedna z tamtejszych firm poszukuje grafika, od którego oczekuje m.in. duszy artysty, umiejętności tworzenia grafik, podstawowej znajomości programów graficznych, braku stosunku w innej pracy oraz nieuczęszczania na studia w trybie stacjonarnym. Co oferuje w zamian? "Tuziny humoru i rodzinna atmosfera". To nie żart, w ogłoszeniu nie ma bowiem ani słowa o wynagrodzeniu dla grafika. Za to wymieniono, że pracownik ma tworzyć grafiki na blogi firmowe, strony internetowe, materiały promocyjne oraz do portali społecznościowych takich jak Facebook, Instagram, TikTok, LinkedIn.
Pracodawca z Krakowa uściśla, że oferuje "pierwsze dwa miesiące (do trzech) próbnych bezpłatnie, po tym okresie możliwość przejścia na staż płatny z urzędu pracy". Zaznacza w ogłoszeniu, że potencjalny grafik, dzięki zatrudnieniu będzie miał okazję na: "poszerzenie swoich umiejętności i wiedzy w zakresie mediów społecznościowych i przygotowywania grafik, możliwość rozwoju i podnoszenia swoich kwalifikacji oraz udział w interesujących, rozwojowych projektach". Ogłoszenie to dotarło do samej ministerki pracy Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, której bardzo nie spodobały się zaproponowane warunki.
"Dlaczego potrzebujemy zakazu bezpłatnych staży i wzmocnienia Państwowej Inspekcji Pracy? Między innymi dlatego. To autentyczne ogłoszenie o staż w Krakowie. Po stronie obowiązków - dłuuuuuuga lista. Po stronie oferty - brak wypłaty. Czyli co? Pracujący za darmo kreatywny grafik jedzenie kupować ma za rodzinną atmosferę a rachunki opłacać tuzinami humoru? Serio, najwyższy czas z tym skończyć. I nikt mnie nie przekona, że jest inaczej" - grzmiała na platformie X.
Z badania przeprowadzonego przez resort pracy wynika, że ponad 1/3 pracodawców deklarujących, że oferuje praktyki, oferuje tylko bezpłatne praktyki, a kolejne niespełna 20 proc. oferuje odpłatne praktyki tylko w przypadku niektórych ofert. Pracodawcy oferujący odpłatne praktyki w większości wypłacali wynagrodzenie poniżej 1800 zł. "Status praktykantów i stażystów pozostaje często niejasny, a nadużywanie instytucji stażu może prowadzić do traktowania stażystów jako darmowej lub taniej siły roboczej i unikania zatrudnienia pracowniczego" - zauważa resort.
Wkrótce tego typu ogłoszenia mogą zupełnie zniknąć z rynku. Ministerstwo Pracy już przed wakacjami zapowiadało rozpoczęcie prac nad przepisami, które wprowadziłyby zakaz bezpłatnych staży. We wrześniu przepisy zakładające takie zmiany pojawiły się w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów. Co najważniejsze, projekt ustawy przewiduje zakaz bezpłatnych staży, nakładając obowiązek wypłacania miesięcznego świadczenia pieniężnego dla stażystów, wynoszącego co najmniej 35 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w poprzednim kwartale.
W ustawie zastrzeżono, że czas pracy stażysty nie będzie mógł przekraczać 8 godzin na dobę i 40 godzin w tygodniu. Dodatkowo za każdy przepracowany miesiąc w trakcie pierwszych trzech miesięcy stażu stażysta ma nabywać prawo do jednego dnia wolnego, a za każdy przepracowany miesiąc w trakcie kolejnych trzech miesięcy stażu - dwóch dni wolnego. Co więcej, od stażysty nie będzie można wymagać posiadania wcześniejszego doświadczenia w zawodzie, w którym odbywany będzie staż. Przepisy mają zostać przyjęte jeszcze w tym roku.
Przeczytaj też: "Orlen ma problem w Czechach. Strategiczna spółka na zakręcie. Ogłosili zwolnienia".
Źródła: A. Dziemianowicz-Bąk [X], Kancelaria Prezesa Rady Ministrów