Donald Trump grozi członkowi NATO. "Brak szacunku. Wyrzucić ich"

Donald Trump jest bardzo niezadowolony z oporu hiszpańskiego rządu wobec przeznaczania 5 proc. PKB na cele obronne. Prezydent USA stwierdził, że to "brak szacunku" wobec NATO i powinno się spotkać z konsekwencjami.
prezydent Donald Trump
Fot. REUTERS/Jonathan Ernst

Ukaranie Hiszpanii cłami

Donald Trump uważa, że odmowa podniesienia wydatków na obronę do 5 proc. przez Madryt jest brakiem szacunku wobec NATO i nie powinno to pozostać bez odpowiedzi. We wtorek zagroził więc sankcjami handlowymi, w tym cłami wobec Hiszpanii. Prezydent stwierdził, że z postawy tamtejszego rządu jest bardzo niezadowolony. - Myślałem o ukaraniu ich handlowo poprzez cła z powodu tego, co zrobili, i myślę, że mogę to zrobić - wyjaśnił amerykański prezydent.

Wyrzucić Hiszpanię z NATO?

Nie jest to jednak jedyny pomysł Trumpa na ukaranie iberyjskiego kraju. Niedawno powiedział, że może warto rozważyć wyrzucenie Hiszpanii z Sojuszu z powodu jej zaniżonych wydatków obronnych. - Nie mają argumentu, by tego nie robić (...). Może powinniście, szczerze mówiąc, wyrzucić ich z NATO - stwierdził na spotkaniu z prezydentem Finlandii Alexandrem Stubbem.

Zobacz wideo W wojnie z Rosją musimy liczyć na siebie, a NATO może nas... ograniczać

Amerykańskie naciski na większe wydatki

Waszyngton naciska na członków NATO, żeby zwiększyli wydatki na obronę, a jako wartość docelową podaje właśnie 5 proc. PKB. To znacznie więcej niż ustalone dawniej 2 proc. Powodem zmiany stanowiska jest zwiększenie zagrożeń związane m.in. z rosyjską inwazją w Ukrainie. Żadne z państw jeszcze nie osiągnęło docelowego poziomu, a liderami są Polska (4,48 proc.), Litwa (4 proc.) i Łotwa (3,73 proc.). Jednak tylko Hiszpania, spośród 32 członków Sojuszu nie zobowiązała się do tak znaczącego zwiększenia wydatków. Za "wystarczające i realistyczne" premier Pedro Sanchez uznał 2,1 proc. PKB.

Hiszpańskie zaangażowanie w działania Sojuszu

Równocześnie Hiszpanie wskazują na swoje mocne zaangażowanie w działania Sojuszu. - Hiszpania jest wiarygodnym członkiem Sojuszu i ma obecnie 3000 żołnierzy rozmieszczonych w ramach NATO - powiedział w środę minister spraw zagranicznych Hiszpanii Jose Manuel Albares, w odpowiedzi na komentarze Trumpa. Żołnierze stacjonują m.in. na Łotwie, Słowacji, w Rumunii, Bułgarii i Turcji.

Mimo gróźb nie ma procedury "wyrzucenia" członka NATO wbrew jego woli. Procenty mogą się jednak stać elementem gry wyborczej. Konserwatywna Partia Ludowa (PP) zdobywa coraz większe uznanie przed kolejnymi wyborami w Hiszpanii i deklaruje, że w razie wygranej zwiększy wydatki do 5 proc. PKB. - To Sánchez wyjdzie z La Moncloa (siedziba rządu), a nie Hiszpania z NATO - oświadczył lider PP Alberto Núñez Feijóo. Sam Donald Trump jednak dość często zmienia zdanie. Na poniedziałkowym szczycie pokojowym w Egipcie dotyczącym Strefy Gazy życzliwie uśmiechnął się i podał dłoń hiszpańskiemu premierowi, a do całej sprawy, w znacznie spokojniejszym tonie odniósł się w trakcie spotkania plenarnego. - Hiszpania! Gdzie jesteś, Hiszpanio? Już załatwiliście to z PKB? Dojdziemy do tego - rzucił pojednawczym tonem.

Czytaj też:Nikt nie robi tego tak dobrze jak my. Polska liderem w NATO. Jest nowy raport

Źródła:Reuters, Rzeczpospolita

Więcej o: