- Dobrze wiem, ile pracy i wysiłku włożyłem w to, żeby zablokować przepływ zboża z Ukrainy do Polski, ponosząc wszelkie związane z tym ryzyka. To znacząco napięło relacje z Ukrainą, dla której eksport zboża jest kwestią fundamentalnie istotną - przyznawał Donald Tusk na spotkaniu w Piotrkowie Trybunalskim. - Jeśli mówimy o produktach z Ukrainy, nie mam wątpliwości, że musimy być tu bardzo czujni, ponieważ tam nie obowiązywały żadne standardy. Konkurowanie ze zbożem ukraińskim, biorąc pod uwagę strukturę rolnictwa w Ukrainie, było praktycznie niemożliwe - dodawał.
Premier zdradził, że załatwił sprawę ukraińskiego zboża "w białych rękawiczkach". - Kosztowało to wiele rozmów i przekonywania: Komisji Europejskiej, państw europejskich, a także samej Ukrainy. Co istotne, Ukraina poczuła się urażona incydentami wysypywania zboża i traktowała je jako niezrozumiałą agresję, więc konieczne było załagodzenie tych emocji - wspomina Donald Tusk. - Dziś mogę powiedzieć, że dzięki wprowadzonym przepisom konkurencja ze strony Ukrainy nie będzie zasadniczo groźna dla polskiego rolnika. Ponadto dysponujemy również naszymi krajowymi, wewnętrznymi sposobami kontrolowania granicy, o których nie będę publicznie mówił, by wyeliminować zagrożenie napływem produktów rolnych z Ukrainy do Polski - dodawał.
Odniósł się także do zatwierdzonej niedawno umowy handlowej Mercosuru. Jej przeciwnicy podnoszą argument, że Polska i inne kraje Unii Europejskiej zostaną zalane tanią żywnością gorszej jakości z państw Ameryki Południowej - Argentyny, Brazylii, Paragwaju etc. - We wszystkich pozostałych krajach Unii Europejskiej, ale także w Polsce, liczba tych, którzy skorzystają na umowie Mercosur, jest, mówię tu o eksporterach polskiej produkcji, być może porównywalna, a może nawet większa niż liczba rolników, którzy czują się zagrożeni. Interes, niestety, ma dwie strony. Ja, jako premier, muszę dbać o to, żeby polskie produkty miały rynki zbytu. Jeśli zatem zamkniemy się na resztę świata, chroniąc polskie produkty rolne, równocześnie radykalnie ograniczymy możliwości eksportowe, być może także w konsekwencji dla samych polskich rolników - zauważał Donald Tusk. Przypomnijmy jednak, że premier jest przeciwnikiem tej umowy, a Polska oficjalnie nie głosowała za jej przyjęciem.
- Nie przyjmę argumentów, że wołowina wszędzie na świecie musi być tańsza, nawet jeśli musi przebyć tysiące kilometrów, a w Polsce jest droższa, mimo że korzysta z europejskich dopłat. Musimy zastanowić się, dlaczego tak się dzieje i dlaczego inni się nas nie obawiają - mówił dalej premier. - Zróbmy wspólnie tak, żeby to oni obawiali się polskiej wołowiny, a nie my argentyńskiej (...). Jeśli wszyscy patrzą na nas, widząc w Polsce naprawdę rewelacyjny kraj, to niech w końcu zaczną obawiać się polskiego rolnictwa, polskich produktów - wszystkiego, co z Polski pochodzi. To jest także moje marzenie, aby taka dyskusja rozpoczęła się we Francji. Chciałbym, aby mówiono: "Polski rolnik teraz nas wykończy" - dodawał.
Przeczytaj też: "Grupa Żywiec wydała komunikat. Browar Namysłów zostanie zamknięty. Około 100 osób do zwolnienia".
Źródło: Spotkanie otwarte premiera Donalda Tuska w Piotrkowie Trybunalskim