Donald Tusk się wygadał. "Zrobiłem to w białych rękawiczkach". Ukraina nie była zadowolona

Premier Donald Tusk podczas spotkania z wyborcami ujawnił kulisy negocjacji z Ukrainą ws. napływu zboża oraz odniósł się do ostatniej umowy z państwami Mercosur. Nie wszystko, co powiedział, spodoba się rolnikom.
Donald Tusk na spotkaniu w Piotrkowie Trybunalskim
Fot. Marcin Stępień / Agencja Wyborcza.pl

- Dobrze wiem, ile pracy i wysiłku włożyłem w to, żeby zablokować przepływ zboża z Ukrainy do Polski, ponosząc wszelkie związane z tym ryzyka. To znacząco napięło relacje z Ukrainą, dla której eksport zboża jest kwestią fundamentalnie istotną - przyznawał Donald Tusk na spotkaniu w Piotrkowie Trybunalskim. - Jeśli mówimy o produktach z Ukrainy, nie mam wątpliwości, że musimy być tu bardzo czujni, ponieważ tam nie obowiązywały żadne standardy. Konkurowanie ze zbożem ukraińskim, biorąc pod uwagę strukturę rolnictwa w Ukrainie, było praktycznie niemożliwe - dodawał. 

Polska uporała się z ukraińskim zbożem

Premier zdradził, że załatwił sprawę ukraińskiego zboża "w białych rękawiczkach". - Kosztowało to wiele rozmów i przekonywania: Komisji Europejskiej, państw europejskich, a także samej Ukrainy. Co istotne, Ukraina poczuła się urażona incydentami wysypywania zboża i traktowała je jako niezrozumiałą agresję, więc konieczne było załagodzenie tych emocji - wspomina Donald Tusk. - Dziś mogę powiedzieć, że dzięki wprowadzonym przepisom konkurencja ze strony Ukrainy nie będzie zasadniczo groźna dla polskiego rolnika. Ponadto dysponujemy również naszymi krajowymi, wewnętrznymi sposobami kontrolowania granicy, o których nie będę publicznie mówił, by wyeliminować zagrożenie napływem produktów rolnych z Ukrainy do Polski - dodawał. 

Zobacz wideo Mercosur wzbudza coraz większe emocje. Rolnicy wyszli na ulice

Świat powinien się bać polskich rolników?

Odniósł się także do zatwierdzonej niedawno umowy handlowej Mercosuru. Jej przeciwnicy podnoszą argument, że Polska i inne kraje Unii Europejskiej zostaną zalane tanią żywnością gorszej jakości z państw Ameryki Południowej - Argentyny, Brazylii, Paragwaju etc. - We wszystkich pozostałych krajach Unii Europejskiej, ale także w Polsce, liczba tych, którzy skorzystają na umowie Mercosur, jest, mówię tu o eksporterach polskiej produkcji, być może porównywalna, a może nawet większa niż liczba rolników, którzy czują się zagrożeni. Interes, niestety, ma dwie strony. Ja, jako premier, muszę dbać o to, żeby polskie produkty miały rynki zbytu. Jeśli zatem zamkniemy się na resztę świata, chroniąc polskie produkty rolne, równocześnie radykalnie ograniczymy możliwości eksportowe, być może także w konsekwencji dla samych polskich rolników - zauważał Donald Tusk. Przypomnijmy jednak, że premier jest przeciwnikiem tej umowy, a Polska oficjalnie nie głosowała za jej przyjęciem.

- Nie przyjmę argumentów, że wołowina wszędzie na świecie musi być tańsza, nawet jeśli musi przebyć tysiące kilometrów, a w Polsce jest droższa, mimo że korzysta z europejskich dopłat. Musimy zastanowić się, dlaczego tak się dzieje i dlaczego inni się nas nie obawiają - mówił dalej premier. - Zróbmy wspólnie tak, żeby to oni obawiali się polskiej wołowiny, a nie my argentyńskiej (...). Jeśli wszyscy patrzą na nas, widząc w Polsce naprawdę rewelacyjny kraj, to niech w końcu zaczną obawiać się polskiego rolnictwa, polskich produktów - wszystkiego, co z Polski pochodzi. To jest także moje marzenie, aby taka dyskusja rozpoczęła się we Francji. Chciałbym, aby mówiono: "Polski rolnik teraz nas wykończy" - dodawał. 

Przeczytaj też: "Grupa Żywiec wydała komunikat. Browar Namysłów zostanie zamknięty. Około 100 osób do zwolnienia".

Źródło: Spotkanie otwarte premiera Donalda Tuska w Piotrkowie Trybunalskim

Więcej o: