Zachodnia polityka opiera się na cyklach wyborczych, które wyznaczają kierunki rozwoju danego państwa. W Chińskiej Republice Ludowej wygląda to inaczej. Koncepcje rządzenia ustala się raz na pięć lat na tzw. plenum. W poniedziałek (20 października) Komitet Centralny Komunistycznej Partii Chin zbiera się na tygodniowe posiedzenie, podczas którego omawiany ma być kierunek, w którym powinna podążać chińska gospodarka w latach 2026-2030. Będzie to już piętnasta pięciolatka. Zdarzało się, że poprzednie zupełnie zmieniały zasady panujące na świecie.
Tak było w 1981 r., gdy Chińczycy zupełnie przestawili gospodarczą zwrotnicę. Uzmysłowiono sobie, że gospodarka centralnie sterowana nie przynosi odpowiednich efektów. Uchylono wtedy furtkę dla wolnego rynku m.in. dzięki otwarciu na zagraniczne inwestycje. Mówiło się wtedy o "chińskim szoku", bo giganci z innych państw zaczęli maso przenosić produkcję do Państwa Środka, co w sumie trwa do dzisiaj. Innym razem - w latach 2011-2015 Chiny uznały, że postawią na wschodzące gałęzie przemysłu m.in. zielone technologie, takie jak pojazdy elektryczne (EV) i panele słoneczne. Od tego czasu stały się niekwestionowanym liderem na świecie pod względem produkcji elementów dla infrastruktury związanej z zielonymi technologiami.
Za historyczny zwrot Chińczyków uznaje się też plan przyjęty pięć lat temu. W latach 2021-2025 Chiny postawiły sobie za cel uniezależnienie się od zagranicznych technologii i prowadzenie gospodarczej ekspansji w kluczowych sektorach, czego efektem jest m.in. postawienie na takie marki jak Tik-Tok i Huawei oraz rozwój sztucznej inteligencji. Samowystarczalność, na którą zdecydowały się Chiny, ma być także jednym z głównych celów nowej pięciolatki.
Bezpieczeństwo narodowe i niezależność technologiczna są obecnie definiującymi misjami chińskiej polityki gospodarczej. Znów wracamy do nacjonalistycznego projektu, który leży u podstaw komunizmu w Chinach, mającego na celu zapewnienie, że nigdy więcej nie będzie on pod dominacją państw obcych
- mówił w rozmowie z BBC Neil Thomas, zajmujący się polityką chińską w Asia Society Policy Institute. Jest to widoczne tym bardziej, że napięte relacje ze Stanami Zjednoczonymi prowokują Chiny do uniezależniania się od innych gospodarek.
Hui Shan, główny ekonomista ds. Chin w Goldman Sachs w rozmowie z "Financial Times" mówił z kolei, że "wsparcie technologii, innowacji i bezpieczeństwa" będzie kluczowe dla Chińczyków. W badaniu zleconym w tym roku przez główny organ planistyczny Chin - Narodową Komisję Rozwoju i Reform - spośród 32 tematów 14 koncentrowało się wyłącznie na inwestycjach, osiem na konsumpcji, trzy na handlu, a pozostałe na mieszance tych obszarów. Mniej ważnym celem może być natomiast pobudzenie krajowego popytu.
Oprócz ekspozycji na rynkach międzynarodowych Chińczycy muszą również zadbać o sytuację wewnętrzną kraju, a ta nie jest tak dobra, jak oczekiwaliby przywódcy. Wzrost gospodarczy Chin wyhamował w ciągu trzech miesięcy. Druga co do wielkości gospodarka świata wzrosła w zeszłym kwartale tylko o 4,8 proc. Trzy poprzednie miesiące (do czerwca) dynamika PKB była na poziomie 5,2 proc. Celem chińskiej gospodarki na ten rok jest 5 proc. Ostatnie tendencje wskazują, że taki poziom może być trudniej do uzyskać, niż się wydaje. Sytuacji nie poprawia fakt, że Donald Trump grozi wprowadzeniem dodatkowych ceł w wysokości 100 proc. na import z Chin.
Według Sheany Yue ekonomistki w Oxford Economics mało prawdopodobne jest, aby wzrost gospodarczy państwa rządzonego przez Xi Jinpinga przekroczył w tym roku 4,8 proc. bez dalszego wsparcia rządu, które może pojawić się w ramach nowego Planu Pięcioletniego. Laura Wu w rozmowie z BBC zauważyła z kolei, że cel będzie niemożliwy do osiągnięcia bez uporządkowania rynku nieruchomości.
W dłuższej perspektywie sektor mieszkaniowy wciąż jest główną przeszkodą dla wzrostu gospodarczego Chin
- stwierdziła.
Mocno kulający teraz sektor nieruchomości to około jednej trzeciej chińskiej gospodarki. Inwestycje w nieruchomości spadły o 13,9 proc. w ciągu roku. Do tego można zauważyć gwałtowny spadek cen domów, spadek sprzedaży i wzrost przypadków porzucania projektów przez deweloperów. Ceny nieruchomości spadły w niemal każdym większym mieście, a Chińczycy nadal nie chcą kupować. Znalezienie rozwiązania na pobudzenie krajowej konsumpcji będzie także jednym z priorytetów Planu Pięcioletniego.
Przeczytaj też: Chiny wściekłe na USA. Robi się nerwowo. "Celowo wywołują panikę".
Źródła: BBC, AP, "Financial Times"