Zacznijmy od produktu, który przez dłuższy czas nie wybijał się w statystykach, ale w ostatnim czasie zaczął wyraźnie drożeć. Olej w naszym koszyku jest o 18 proc. droższy niż rok temu. We wrześniu litrowa butelka kosztowała średnio 9,26 zł - to cena średnia, więc są sklepy, w których było to ponad 10 zł. W naszym koszyku cenowym śledzimy ceny oleju słonecznikowego, ale drożeje on głównie z powodu swojego konkurenta - oleju rzepakowego, a ten z kolei kosztuje coraz więcej, bo mamy za mało rzepaku. I wygląda na to, że to wcale nie koniec.
- Sytuacja krajowego przemysłu olejarskiego jest bardzo trudna. W kończącym się sezonie branża zmaga się z niedoborem surowca, mimo że krajowe tłocznie oleju dysponują zdolnościami przerobowymi przekraczającymi 4 mln ton nasion rzepaku rocznie. W sezonie 2025/2026 deficyt ten ma sięgnąć co najmniej 0,5 mln ton, co negatywnie wpłynie na działalność krajowych zakładów tłuszczowych oraz przyczyni się do kolejnego wzrostu cen wyrobów olejowych - tłumaczyła niedawno dr Agnieszka Łopatka z Uniwersytetu WSB Merito. Na razie w ujęciu miesięcznym, czyli we wrześniu w porównaniu do sierpnia, widać wyhamowanie wzrostów - ceny oleju w naszym raporcie z paragonów są tutaj o 0,5 proc. niższe.
Skąd my to wszystko wiemy? Sprawdza to dla nas (czyli portali Gazeta.pl i Handelextra.pl) firma badawcza CMR. Śledzi ona prawdziwe paragony zarejestrowane w systemie - mowa o milionach paragonów miesięcznie - z prawdziwych zakupów, jakie Polacy robią w mniejszych sklepach. Od blisko czterech lat analizujemy ceny koszyka ponad 30 produktów często kupowanych na przykład na śniadanie w lokalnych, osiedlowych placówkach.
Rok do roku mocno drożeje także masło, do czego się już chyba przyzwyczailiśmy. We wrześniu ten wzrost wyniósł 15,9 proc. Za 200-gramową kostkę masła (o zawartości tłuszczu 82 proc.) średnio płaciliśmy 8,40 zł. Dziesiątka jajek to wydatek 11,14 zł, co oznacza wzrost średniej ceny o 24,1 proc. Tradycyjnie już niemal wyróżnia się także sok pomarańczowy, który kosztuje o 28,4 proc. więcej niż rok temu (9,45 zł za litr).
To nic w porównaniu z kawą, która jest o 34,7 proc. droższa (w naszym zestawieniu to kawa mielona). Zarówno kawa, jak i wspomniany przed chwilą sok pomarańczowy drożeją od wielu miesięcy ze zbliżonych powodów: niekorzystnych warunków pogodowych w rejonach uprawy krzewów kawowca i drzewek pomarańczowych, które są powiązane ze zmianami klimatycznymi.
Ceny kawy rosną właściwie od początku 2025 roku, podwyżki dotykają zarówno kawy mielone i rozpuszczalne, jak i zyskujące na popularności kawy ziarniste. Najpopularniejsze w małych sklepach warianty kaw mielonych we wrześniu br. kosztowały średnio o 35 proc. więcej niż przed rokiem, co oznacza, że za kawę popularnej marki ze średniej półki cenowej w opakowaniu 250 g, która jeszcze rok temu kosztowała średnio 12 zł, teraz trzeba zapłacić średnio ponad 16 zł, a cena około 20 zł też nie jest rzadkością
- tłumaczy Elżbieta Szarejko z CMR.
W niemal takim samym tempie rosną ceny czekolady - o 31,9 proc. rok do roku. My śledzimy czekoladę mleczną o wadze 100 gram za tabliczkę, ale ta gramatura nie jest już wcale oczywista, bo firmy produkujące słodycze stosują trik, który ma zachęcać do kupowania mimo wyższych cen.
- Producenci starają się utrzymać rozsądną cenę za tabliczkę zmniejszając gramaturę - większość takich standardowych tabliczek nie waży już 100 g, ale coraz częściej 90, 85 czy nawet 80 g. Nawet mimo tych działań cena za jedną porcję czekolady jest obecnie o 20-30 proc. wyższa niż rok wcześniej. Najbardziej podrożały czekolady gorzkie, zawierające najwięcej kakao - w tej kategorii średnia cena za tabliczkę sięga już 10 zł. Czekolady mleczne są nieco tańsze, choć też już dawno przekroczyły psychologiczną barierę 5 zł - tyle kosztowała czekolada jeszcze w pierwszej połowie 2023 r. - wylicza Elżbieta Szarejko.
Obecnie średnie ceny tabliczek najpopularniejszych marek sięgają obecnie 7-8 zł. Rosnące ceny czekolady przekładają się na spadki jej sprzedaży - w sklepach małoformatowych we wrześniu liczba paragonów, na których pojawiła się czekolada, była o 12 proc. niższa niż rok wcześniej, przy czym największe spadki dotyczą czekolad gorzkich
- dodaje ekspertka CMR.
Najmocniej drożejącą pozycją w naszym koszyku są jednak jabłka. Rok do roku ich średnia cena zwiększyła się aż o 52,6 proc. Ogółem na rynku wrzesień dla cen jabłek i tak był nieco łaskawszy, bo w poprzednich miesiącach polskie jabłka wysortowane były droższe niż niemieckie i włoskie, ustępując jedynie francuskim - podawał serwis sadyogrody.pl. Za drogie jabłka możemy obwiniać przede wszystkim pogodę - przymrozki wiosną oraz późniejszą suszę.
Warzyw i owoców nie mamy w naszym koszyku wiele, są to jeszcze ziemniaki, ogórki, pomidory i banany. Wszystkie one w mniejszych sklepach drożeją (choć żadna z tych pozycji nie zbliża się dynamiką wzrostu cen do jabłek), choć w Polsce dużym tematem z rynku warzyw są obecnie kłopoty rolników, którzy skarżą się na zbyt niskie ceny skupu. W efekcie całe pola upraw kapusty, kalafiorów czy papryki niszczeją albo są przeznaczane do tzw. samozbiorów. Pisaliśmy o tym więcej m.in. w poniższym tekście:
Powiedzmy jeszcze, co w naszym raporcie z paragonów tanieje. Wciąż wyraźnie mniej niż przed rokiem płacimy za cukier (spadek o 12,1 proc.), tańsza jest też wędlina paczkowana (o 7,1 proc.), herbata (o 5,6 proc.), dżem (o 4,5 proc.) i żółty ser (-1 proc.)
Na koniec jeszcze ważne zastrzeżenie: nasz raport z paragonów nie jest w żaden sposób porównywalny z danymi GUS o inflacji. Główny Urząd Statystyczny wylicza wskaźnik inflacji CPI w złożony i bardzo pracochłonny sposób, śledząc ceny szerokiej gamy towarów (nie tylko spożywczych) oraz usług. Z tych badań wynika, że inflacja w ostatnich miesiącach wyraźnie się zmniejszyła i znajduje się de facto w celu NBP. Wynosi 2,9 proc. (to dane za wrzesień), a cel Banku to 2,5 proc. z dopuszczalnymi odchyleniami po 1 punkt procentowy w obie strony (czyli między 1,5 a 3,5 proc.).