Serhij K., były ukraiński wojskowy podejrzewany o dokonanie w 2022 roku sabotażu gazociągów Nord Stream, ma zostać przekazany Niemcom. Sąd Najwyższy (Kasacyjny) skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia, po tym, jak sądy kolejnych instancji wydały zgodę na wydanie Ukraińca. W poniedziałek, 27 października Sąd Apelacyjny w Bolonii podtrzymał pierwotną decyzję o ekstradycji.
Jak podaje Reuters, Nicola Canestrini, obrońca podejrzanego, zamierza odwołać się od tej decyzji. Jeśli jednak zostanie ona utrzymana, to niemieccy prokuratorzy będą mogli bezpośrednio przesłuchać podejrzanego. 49-letniego mężczyznę aresztowano w sierpniu, w Rimini (gdzie przebywał na wakacjach z żoną i dziećmi) zgodnie z europejskim nakazem aresztowania. Osadzono go w więzieniu o zaostrzonym rygorze na północy Włoch.
Wcześniejsza decyzja Sądu Kasacyjnego o wstrzymaniu ekstradycji wynikała z błędów proceduralnych. Jak stwierdził obrońca, cytowany przez agencję Ansa procedura "jest obarczona poważnymi naruszeniami wymogów proceduralnych, które podważają ich legitymację i zgodność z zasadami sprawiedliwości proceduralnej". To on wniósł sprawę do Sądu Najwyższego. - Stawką jest nie tylko los pojedynczego człowieka, ale także wiarygodność europejskiego systemu współpracy sądowej - wyjaśnił prawnik.
26 września 2022 roku nastąpiła seria podwójnych eksplozji, co doprowadziło do wycieków gazu rurociągów Nord Stream (a także uszkodzenia nitki nieaktywnego Nord Stream 2, którego certyfikacja została zawieszona). Stały się one niezdatne do użytku. Infrastruktura służyła do transportu gazu ziemnego z Rosji do Niemiec i w większości były własnością rosyjskiego koncernu Gazprom. Rosja zwróciła się z prośbą o przeprowadzenie śledztwa do Rady Bezpieczeństwa ONZ, jednak prośbę odrzucono.
Z kolei Wołodymyr Ż. drugi z podejrzanych, który został aresztowany w Polsce, wyszedł już na wolność. 17 października Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił jego wydania Niemcom. Oznacza to brak możliwości realizacji Europejskiego Nakazu Aresztowania, który został wydany przez niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości. Sędzia Dariusz Łubowski wyjaśnił, że wysadzenie gazociągu, który w większości jest rosyjski, to element wojny niezależnie od tego, kto to zrobił. Obydwaj mężczyźni rzekomo współpracowali, dokonując sabotażu. Zapowiadając ponowne odwołanie obrońca Serhija K. powołał się na decyzję sądu w Warszawie. Podejrzanemu grozi w Niemczech kara 15 lat więzienia.
Czytaj też:Sikorski chciał dać order podejrzanemu o wysadzenie Nord Stream? Odpowiedziało nam MSZ
Źródło: Ansa, Yahoo, Deutsche Welle, IAR