Otyłość i nadwaga Polaków kosztuje naszą gospodarkę niemałe pieniądze - zauważają ekonomiści z Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE). Najświeższe dane pochodzą z 2019 r. Wtedy ekonomiczne koszty otyłości i nadwagi wyniosły 2,58 proc. PKB. Do 2060 r. mogą one wzrosnąć prawie dwukrotnie. Prognozy mówią o 4,86 proc. PKB. Jeśliby się potwierdziły, Polska w Unii Europejskiej pod tym względem ustępowałaby jedynie Bułgarii, która w 2060 r. ponosiła koszty na poziomie 7,08 proc. PKB.
"Największy przyrost całkowitych ekonomicznych kosztów otyłości i nadwagi skoncentrowany będzie w krajach o niskich i średnich dochodach, w których mogą wzrosnąć w niektórych przypadkach nawet 25-krotnie" - piszą analitycy PIE. "Wynika to z zachodzących w nich dynamicznych przemian społeczno-ekonomicznych, obejmujących intensywną urbanizację, zmianę charakteru pracy na biurową czy spadek poziomu aktywności fizycznej. Ponadto, w tych krajach dominuje dieta wysokokaloryczna, obfitująca w tłuszcze, cukry i sól, natomiast uboga w wartościowe składniki odżywcze" - wyliczają.
Szacuje się, że w latach 2020-2050 kraje OECD przeznaczą nawet do 8 proc. swoich budżetów zdrowotnych na leczenie powikłań otyłości. Otyłość jest bowiem problemem globalnym. Do wspomnianego 2060 r. koszty otyłości i nadwagi wzrosną na całym świecie do 3,29 proc. PKB. Problem ten mocno dotknie Stany Zjednoczone. W 2019 r. ekonomiczne koszty otyłości i nadwagi stanowiły 2,19 proc. światowego PKB, z czego same USA odpowiadały za blisko 38 proc. światowych kosztów związanych z tym zjawiskiem.
Z najnowszych danych Nardowego Funduszu Zdrowia (NFZ) wynika, że problem otyłości i nadwagi dotyka już 64,5 proc. dorosłych Polaków. Rozkłada się to następująco: 26,8 proc. z nich to osoby otyłe, a 37,7 proc. - osoby z nadwagą. O otyłości mówimy wtedy, gdy poziom tkanki tłuszczowej przekracza 30 proc. prawidłowej masy ciała u kobiet, a 25 proc. u mężczyzn. - Choroba otyłościowa jest trochę długodystansowym biegiem z przeszkodami. Tą przeszkodą i właściwie barierą, która pojawia się jako pierwsza, jest w ogóle kwestia zrozumienia, że otyłość jest chorobą - zauważa w rozmowie z agencją Newseria Adrianna Sobol, psycholożka, ambasadorka kampanii "Porozmawiajmy szczerze o otyłości".
- Niestety w dzisiejszych czasach wciąż mierzymy się z różnymi stereotypami, a w kierunku pacjentów padają rady: jedz mniej, więcej się ruszaj. W tym przede wszystkim obwiniamy pacjenta, że to przez niego, że on nie chce, że jest leniwy, bo je za dużo chipsów i pączków, dlatego mierzy się z otyłością. W ogóle nie jesteśmy w stanie zrozumieć, że to jest bardzo poważna choroba śmiertelna, która niesie 200 różnych powikłań - dodaje psycholożka.
Przeczytaj też: Takiej prognozy jeszcze nie było. "To będzie dobry rok". Czeka nas boom inwestycyjny.
Źródła: PIE, Newseria