Oto plan rządu. Ta opłata ma wzrosnąć o 45 proc. Jest na rachunkach za prąd

Rząd zdradził właśnie plany dotyczące kolejnej podwyżki. Chodzi o niektóre opłaty, które składają się na końcowe ceny prądu. Tymczasem zaproponowany przez Karola Nawrockiego projekt ustawy zakłada ich likwidację tychże opłat.
Licznik prądu (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Rząd przygotował projekt ustawy, który zakłada podniesienie opłaty kogeneracyjnej o 45 proc. Wzrośnie ona z 3 zł/MWh do 4,36 zł/MWh. Opłata ta pokrywa wsparcie dla "wytwarzania energii w wysokosprawnej kogeneracji". To proces, w którym wytwarza się energię elektryczną i ciepło jednocześnie. Umożliwia to lepsze wykorzystanie paliw oraz mniejszą emisję zanieczyszczeń.

Jedna z podstawowych opłat za prąd w górę 

Jest to również jedna z tzw. opłat stałych, które widzimy na rachunkach za prąd. De facto jej płatnikami są operatorzy systemów dystrybucyjnych, którzy pobierają ją m.in. od odbiorców końcowych. Środki następnie trafiają do Funduszu Wypłaty Środków, który finansuje premie dla wytwórców spełniających kryteria wysokosprawności. W ten sposób rząd chce zachęcać do modernizacji sieci energetycznej w kraju. 

Opłata kogeneracyjna to tylko jedna z kilku opłat, które na naszych rachunkach wyszczególnione są jako "dystrybucja". Pokrywamy w ten sposób koszty utrzymania i eksploatacji sieci elektroenergetycznej, czyli płacimy za to, że prąd z elektrowni może trafić do naszego domu. Inne opłaty z tej kategorii, takie jak opłata OZE oraz opłata mocowa, również wzrosną w przyszłym roku. Pierwsza z nich zostanie podniesiona z 3,50 zł/MWh do 7,30 zł/MWh. Sytuacja z opłatą mocową jest nieco bardziej skomplikowana, bo jej wysokość zależy od zużycia. Przykładowo dla odbiorców końcowych rozliczanych w sposób ryczałtowy, zużywających rocznie poniżej 500 kWh energii elektrycznej, wzrośnie z 2,86 zł na miesiąc do 4,29 zł na miesiąc. 

Zobacz wideo Paweł Lachman: Prąd będzie taniał i nie będzie rachunków grozy przy pompach ciepła

Karol Nawrocki zlikwiduje te opłaty?

Karol Nawrocki jeszcze podczas kampanii prezydenckiej obiecywał, że doprowadzi do obniżenia rachunków za prąd o 33 proc. Na początku listopada wykonał w tym celu pierwszy krok i podpisał inicjatywę ustawodawczą. Zapowiedział, że jego projekt składa się z "czterech filarów": likwidacji dodatkowych opłat (OZE, opłaty mocowej, opłaty kogeneracyjnej i opłaty przejściowej), ograniczenia kosztów certyfikatów, obniżenia opłat dystrybucyjnych oraz zmiany zasad bilansowania systemu. Oprócz trwałych obniżek cen prądu prezydencki projekt zakłada także uproszczenie rozliczeń za energię poprzez likwidację skomplikowanych opłat. To ma natomiast sprawić, że rachunki staną się czytelniejsze dla odbiorców.

- Efektem tych wszystkich zmian będzie to, że ponad 800 złotych polskie rodziny rocznie będą mogły oszczędzić na rachunkach za energię elektryczną w gospodarstwach domowych - przekonywał prezydent przy podpisywaniu inicjatywy ustawodawczej. - Zobowiązany swoim słowem wobec wyborców, odpowiedzialny za los polskich przedsiębiorstw, proponuję nie tylko tarczę, ale i miecz, by wyciąć obciążenia, których Polacy nie powinni ponosić - dodał. 

Przeczytaj też: Nowy podatek za rogiem. Uderzy w miliony Polaków. "Dotknie każdego".

Źródła: Portal Samorządowy, Next.gazeta.pl, Gramwzielone.pl 

Więcej o: