"Najnowsze informacje dotyczące programu 'Orka'. Działający pod moim przewodnictwem Zespół Zadaniowy ds. tego programu przygotował rekomendacje dla Rady Ministrów. Jesteśmy coraz bliżej zakupu nowoczesnych okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej" - czytamy we wpisie ministra obrony narodowej na portalu X.
Dostawcę okrętów podwodnych dla polskiej marynarki poznamy 28 listopada, czyli w Święto Marynarki Wojennej. Termin ogłoszenia partnera w programie "Orka" nie jest zagrożony - wynika z ustaleń Polskiego Radia. W czerwcu media donosiły, że cała operacja znalazła się na zakręcie, najwyraźniej jednak udało się go pokonać. Dziś bowiem Agencja Uzbrojenia zamieściła na X krótki, acz wymowny komentarz: "Wykonaliśmy robotę. Jesteśmy gotowi". Post opatrzono grafiką okrętu wojennego, który ma pysk orki i wygląda jak wygenerowany przez AI (narzędzie Brand Well pokazało, że jest na to 52 proc. szans).
Jak wylicza TVP, o kontrakt ubiegają się:
Szwedzką ofertę wsparł rząd Wielkiej Brytanii, która dostarcza do niej dużą część komponentów i uzbrojenia. Najwyżej przez Agencję Uzbrojenia zostały ocenione propozycje trzech firm: niemieckiej ThyssenKrupp Marine Systems, szwedzkiego Saaba i włoskiego Fincantieri.
Nawet jeśli umowę uda się podpisać w 2026 roku, to pierwszych dostaw nie ma się co spodziewać szybciej niż w 2032 roku. Okręty mają zostać zakupione z puli 150 mld euro unijnych pożyczek na obronę, z czego Polsce przypadnie 20 mld euro. Trzy okręty podwodne mają łącznie kosztować kilkanaście miliardów złotych.
Polska planuje kupić okręty podwodne już od 1997 roku. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz kilkukrotnie publicznie stwierdzał, że zakup przez Polskę okrętów podwodnych to dla niego "sprawa honoru".
Obecnie naszej granicy morskiej strzeże jeden stary okręt podwodny ORP Orzeł, który do służby wszedł w latach 80. i ostatnio dużą część czasu spędzał w stoczni.