"Zamrożone ceny". Tyle posłowie płacą w sejmowej stołówce

Sejmowa stołówka od dwóch lat nie podniosła cen za jedzenie. Teraz w związku ze zmianami zarządzonymi przez nowego marszałka, może się jednak pojawić pokusa ich podwyższenia.
Restauracja sejmowa
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Nowy marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zaczął z przytupem. Od kilku miesięcy pojawiają się dyskusje na temat zakazu spożywania alkoholu, ale poprzednik lidera Nowej Lewicy, Szymon Hołownia, nie kwapił się, by coś z tym zrobić. Czarzasty co prawda takiego zakazu nie wprowadził, ale pierwszego dnia w nowej funkcji zakazał sprzedaży od 24 listopada alkoholu w restauracji sejmowej i w barze "Za kratą". 

Zobacz wideo Koniec kadencji Hołowni. Najlepsze momenty marszałka Sejmu

Za tyle jedzą posłowie

"Fakt" w związku z powyższy postanowił się przyjrzeć cenom w sejmowej stołówce, ponieważ zakaz sprzedaży alkoholu obniży wpływy lokalu. A to zdaniem dziennika, rodzi pokusę, by podnieść ceny jedzenia, które są zamrożone od początku kadencji Sejmu, czyli od dwóch lat. Te kształtują się następująco:

  • zupa zacierkowa lub barszcz ukraiński - 6 zł,
  • kotlet drobiowy z pieczarkami i porem - 13 zł,
  • kasza, ziemniaki, ryż - 3 zł,
  • kompot - 1,50 zł,
  • zestaw obiadowy - zupa, kotlet drobiowy, ziemniaki, kasza, warzywa/surówka - 20 zł,
  • twarożek - 5 zł,
  • pasta jajeczna - 4 zł,
  • ryba po grecku - 12 zł,
  • kanapka - 5,50 zł,
  • parówki z wody - 5,50 zł,
  • kaszanka - 4 zł,
  • bigos - 8 zł,
  • fasolka po bretońsku - 8 zł,
  • naleśniki z serem 4 zł/szt.,
  • drożdżówka - 3,50 zł,
  • cocktail - 6,50 zł,
  • kawa 6 zł/7 zł,
  • herbata - 5 zł.

Jedyny produkt, jaki zdrożał, to kawa - z 4 na 5,50 zł. W budżecie na 2026 przewidziani, że dochody sejmowej stołówki wyniosą 4,6 mln zł. 

Dlaczego w Sejmie jest tanio? 

Choć inflacja wyhamowała, to w ostatnich dwóch latach nadal była przez większość czasu wyższa, niż wynosi cel inflacyjny NBP (+/-2,5 proc.). A jednak, gdy spora część restauracji podnosi ceny, sejmowa stołówka się bez tego obchodzi. Może sobie na to pozwolić, ze względu na wolumen sprzedaży. Codziennie wydawane jest w niej tysiąc samych tylko obiadów. Przy przetargach na takie kwoty łatwiej wynegocjować zniżkę. Sejmowi urzędnicy wskazują, że ceny można utrzymać m.in. dzięki konkurencyjnym warunkom dostaw.

Więcej o: